Najnowsze posty

Zostałam poproszona o przetestowanie naturalnych kosmetyków CD z rokitnikiem. Zapewniano mnie, że to produkty naturalne, bo tylko takie testuje i opisuje na blogu. Otrzymałam zestaw składający się z żelu pod prysznic, lotionu do ciała i kremu do rąk. Czy produkty spełniły moje, obecnie bardzo wygórowane oczekiwania, o tym dowiecie się na końcu.


Cała seria bardzo ładnie się prezentuje wizualnie, na opakowaniach bardzo wyraźnie zaznaczona jest w zielonej ramce informacja, że produkty są bezpieczne, gdyż nie zawierają w swoim składzie: parabenów, silikonu i sztucznych barwników. Za to wielki plus, bo jak wiadomo tych składników należy bezwzględnie unikać gdyż robią więcej szkody niż pożytku. 


Wszystkie produkty mają dość ostry, kwiatowo-słodki zapach. Oczywiście kwestia zapachu jest względna i jednemu będzie się podobać, innemu nie. Muszę zaznaczyć, że nie jest on brzydki, po prostu nie w moim guście.

Jeżeli chodzi o plusy tych kosmetyków to należy wymienić zawartość ekstraktu z rokitnika (Hippophae Rhamnoides Fruit Extract) - szkoda tylko, że na tak dalekiej pozycji w składzie oraz masło shea.

Rokitnik łagodzi stany zapalne, wykorzystywany jest do produkcji preparatów do opalania, likwiduje przebarwienia.





Butyrospermum Parkii Butter - masło shea - nawilża, odżywia, chroni skórę i koi podrażnienia.



Kolejny plus: produkt wegański o czym świadczy umieszczone w centralnej części opakowania logo.

Co do właściwości pielęgnacyjnych to niestety, przyznam się szczerze, bo nie lubię pisać rzeczy wyssanych z palca, ja ich w ogóle nie stosowałam :( Uznałam, że po prostu to nie dla mnie. Cały zestaw dałam sąsiadce, która skakała pod niebiosa i była ciężko zdziwiona dlaczego go nie chce. Nie odpowiedziałam jej szczerze, bo ja nikogo na siłę uświadamiać nie będę, gdyż i tak czasami wychodzę w "towarzystwie" za z lekka nawiedzoną.
Wracając do kosmetyków, to nie pozostawiłam tematu bez echa, oczywiście podpytałam moją znajomą jak się sprawują. O to co usłyszałam:

krem do rąk: lekko się rozsmarowuje na dłoniach. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej, lepiącej warstwy. Dłonie po zastosowaniu są wyjątkowo gładkie i nawilżone. 

żel pod prysznic: super pudrowy kwiatowy, ładnie się pieni.

lotion do ciała:  lekka konsystencja, dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Koi skórę i delikatnie ją perfumuje.  Po użyciu na noc, rano skóra jest nadal gładka,  i nawilżona.  
Reasumując
 - sąsiadka jest bardzo, ale to bardzo zadowolona ;) Oglądała już te produkty w sklepie (choć inną serię) i stwierdziła, że są niedrogie, dobre i na pewno je sobie zakupi.

Wracając do mnie ...
Jeżeli chodzi o składniki to jestem bardzo, ale to bardzo ortodoksyjna. W tym zestawie kosmetyków może nie znajdziemy wielkich "koszmarów" jednak jest on trochę daleki do ideału :( 
W składzie znajdziemy m.in. olej palmowy, który nie wyrządzi nam krzywdy, bo to składnik pochodzenia naturalnego, jednak pozyskiwanie tego surowca wiąże się z wyniszczaniem lasów tropikalnych w Malezji i Indonezji. Mieszkający tam ludzie są zmuszani do opuszczenia swoich domów, a żyjące tam orangutany są zabijane :( 

Kolejny składnik to Dicaprylyl Ether - syntetyczny olej który powstaje w wyniku reakcji chemicznej: działanie kwasu na alkohol. Oprócz tzw. ślizgu nie wnosi nic wartościowego dla skóry.

i dalej ...

Sodium laureth sulfate - już na drugiej pozycji w żelu pod prysznic :( syntetyczny detergent,  produkowany jest z tlenku etylenu, będącego po­chodną ropy naftowej.  SLS wysusza i podrażnia skórę. Powodują zaburzenia wydzielania łoju i potu. Mało tego: przenikają przez skórę do krwi i kumulują się w organizmie. 

Sodium PCA – uszkadza włosy, powodując ich łamliwość i rozdwajanie. 

Butylene Glycol - alkohol organiczny. Produkt naftowy. Stosowany w żywności oraz jako materiał konstrukcyjny do łodzi, profili i blach. W kosmetykach ma zatrzymuje wilgoć, uznany za bezpieczny w stężeniu nie większym jak 50%, nie toksyczny i nie rakotwórczy. 

Phenoxyethanol (Fenoksyetanol) pochodna glikolu etylenowego. Niestety okazuje się, że składnik ten może być taka samo groźny dla zdrowia co parabeny.

kliknij i powiększ

kliknij i powiększ

kliknij i powiększ

 

 

Jeżeli pomimo tych powyższych informacji macie ochotę na te kosmetyki to zapraszam na fb - tam już od jutra czekać będzie na Was konkurs gdzie do wygrania będą aż 3 takie zestawy. https://www.facebook.com/inaturalnie/

 


Tym razem produkt, który otrzymałam do testów to: naturalne serum oczyszczające do skóry głowy z dodatkiem olejku z czarnej porzeczki. Kosmetyk ten zaintrygował się składem i jego  właściwościami opisywanym przez producenta. 


Serum to w pełni polski kosmetyk,  zamknięty w szklanej butelce z  pipetą ułatwiającą aplikację. Z wyglądu przypomina olejek jednak posiada konsystencję wodnistą o  ziołowo-miętowym aromacie.
To preparat o działaniu złuszczającym, przeciwłupieżowym, antybakteryjnym i przeciwwirusowym. Łagodzi podrażnienia skóry głowy, oczyszcza ją z nadmiaru zrogowaciałego naskórka, rozpuszcza łój zalegający w mieszkach włosowych, reguluje pracę gruczołów łojowych, ułatwiając wchłanianie substancji odżywczych. Już po pierwszej aplikacji serum, włosy unoszą się u nasady, zwiększając swoją objętość i dając niepowtarzalne uczucie odświeżenia.

Moje wrażenia:
Potwierdza się zasada stosuj się do zaleceń producenta, czyli:
Przed użyciem należy wstrząsnąć buteleczką, po czym nałożyć na skórę głowy 5-10 ml kosmetyku (1-2 pipety) lub nasączyć płynem wacik i nanieść na całą skórę głowy. Po 30 minutach od aplikacji serum należy zmyć szamponem. W zależności od potrzeb serum można trzymać dłużej na skórze głowy (nawet przez całą noc), po czym należy je dokładnie zmyć szamponem.
 
No ja oczywiście stwierdziłam, że gdzie tam 2 pipety na moją głowę ;) i zaaplikowałam chyba 3 razy tyle. Efekt? No cóż mentol czułam dogłębnie :) chłodzenie przenikało mnie na wskroś :)  Następne użycia były już mniej spektakularne, bo stosowałam się do zaleceń. Dlaczego tak zrobiłam? Płyn nie jest tłusty, włosy mam długie i kręcone i wydawało mi się, że wciąż jest go za mało. 

Po umyciu i osuszeniu zauważyłam, że włosy są faktycznie uniesione co w moim przypadku (kręconych włosów) to nie za bardzo mnie cieszyło, bo włosów jakby przybyło za już i tak mam ich sporo.

Bardzo pozytywnie oceniam natomiast działanie serum na powierzchn głowy. W moim przypadku skóra głowy bardzo się przetłuszcza i dlatego muszę myć włosy praktycznie codzienne, co dla mnie jest bardzo uciążliwe, szczególnie jeżeli chodzi o sezon jesienno-zimowy. Dlaczego? Ponieważ w ogóle nie używam suszarki do włosów a w tym czasie  włosy schną mi bardzo długo. Serum doskonale odświeża skórę na bardzo długo. Skóra zdecydowanie się mniej przetłuszcza a włosy pozostają dłużej świeże.
Ponieważ nie ma łupieżu, ani innych dolegliwości skórnych nie mogę potwierdzić działania serum w tym kierunku.




SKŁADNIKI:
aqua, potassium oleate, potassium cocate, glycerin, potassium citrate, citric acid, ethyl linolenate, ethyl linoleate, ethyl oleate, ethyl palmitate, ethyl stearate, ethyl alcohol, menthol, bilberry fruit extract, sugar cane extract, orange fruit extract, lemon fruit extract, sugar maple extract, rosmarinus officinalis oil, parfum.



Serum kupicie tutaj: https://www.bionigree.pl/artykul/13-serum-oczyszczajace-do-skory-glowy

Jak wiecie doskonale z mojego bloga, stosuję tylko produkty naturalne unikając chemii i szkodliwych dodatków. Nie chodzi tylko o kosmetyki, ale także o dosłownie wszystko co mnie otacza, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jestem w stanie wyeliminować wszystkiego to bardzo się staram. Ostatnio zostałam poproszona o przetestowanie naturalnych wkładek higienicznych ŚNIEŻNY LOTOS. Te osoby które piszą do mnie odnośnie współpracy wiedzą doskonale, że nie przyjmuje każdej nadarzającej się okazji - zanim przyjmę propozycję najpierw staram się poznać produkt wirtualnie (poczytać, poznać skład itp.). Wówczas wiem, czy produkt mnie zainteresował czy też nie. Śnieżny lotos po pierwsze bardzo mnie zaskoczył, bo nigdy wcześniej nie słyszałam o takim rozwiązaniu, aby wewnątrz wkładek umieszczać zioła. 

Jedno opakowanie zawiera (tylko) sześć wkładek. Każda z  nich jest zamknięta w hermetyczny blister, który otworzyć można tylko nożyczkami. Wszelkie inne metody są nieskuteczne.




Po otwarciu opakowaniu "bucha" nam prosto w nos bardzo silny, acz bardzo przyjemny, zapach ziół. Z zewnątrz wkładki także różnią się gołym okiem od tradycyjnych wkładek. Powłoczka wykonana jest z bawełny, ale takiej która wygląda jak materiał tekstylny a nie jak higieniczny. Kolor także nie jest śnieżno biały co oznacza, że nie został użyty do wybielania chlor. We wszystkich materiałach które  dostałam,  nie znalazłam informacji na temat czy bawełna użyta do produkcji jest ekologiczna.

Bawełniana powłoczka zawiera delikatny motyw gwiazdeczek


Jedną wkładkę należy stosować przez 24 godziny i początkowo było mi trudno nie zmieniać wkładek kilka razy dziennie, jak robiłam to do tej pory. Przekonywał mnie do tego ziołowy zapach, który wierzcie mi utrzymywał się przez cały ten czas. I z każdą upływającą godziną  pachniało wciąż tak samo intensywnie. Boskie uczucie świeżości.

OPIS PRODUCENTA:

Skład Wkładek Śnieżny Lotos oparty jest na tradycyjnej chińskiej recepturze medycznej, produkowany przy użyciu nowoczesnej technologii ekstrakcji na zimno starannie wybranych dojrzałych roślin. Zachowanie jak największej ilości aktywnych składników ziołowych oraz unikalna technologia działania poprzez skórę sprawia, że ekstrakty ziołowe działają bezpośrednio na tkanki wewnętrzne chroniąc narządy intymne kobiety.

CEL STOSOWANIA:

  • Działanie: antybakteryjne, regeneracyjne, uśmierzające ból, odświeżające.
  • Zapobieganie infekcjom. 
  • Redukcja: świądu, upławów i nieprzyjemnego zapachu miejsc intymnych.
  • Utrzymanie odpowiedniego nawilżenia.
  • Ulga w napięciach przedmiesiączkowych.
  • Codzienna ochrona i pielęgnacja. Po kuracji antybiotykami.
  • Pomocniczo przy leczeniu: rzęsistkowego zapalenia pochwy, grzybiczego zapalenia pochwy, świądu
  • sromu i odbytu, zapalenia szyjki macicy i nadżerki, zaburzeń miesiączkowania

Jedną wkładkę stosować przez 24 godziny. W razie konieczności wymienić na nową.
Stany ostre: używać przez okres 6 tygodni, następnie dla podtrzymania efektu 1 opakowanie w miesiącu.
Stany łagodne: używać przez okres 2-3 tygodni. Po miesięcznej przerwie zaleca się powtórzyć.
Doraźnie w przypadku świądu sromu i odbytu: jednorazowo przez 30 min.
 







Ogólnie rzecz ujmując nie mam nigdy problemów z infekcjami intymnymi odkąd stosuję do mycia mydło Aleppo, ale niestety po każdych wakacjach: basen, jacuzzi robi swoje. Niestety kilka chwil w basenie to dla mnie tydzień leczenia. Na co dzień korzystam z basenu, który nie ma chlorowanej wody, tylko ozonowaną :) jednak w Polsce takie baseny to na prawdę rzadkość. Gdy jedziemy na wakacje, bardzo trudno jest mi wytłumaczyć mojemu synowi, aby nie korzystać z basenu. Dla niego to wielka frajda i żadne argumenty typu, że chlor, że obrzydliwe, że to jak duża wanna - nic nie działa, a kończy się płaczem, albo miną cierpiętnika. No i co? Rada nie rada wchodzę do tej brudnej, publicznej wanny (bo tak odbieram np. jacuzzi) i wiem, że odbije mi się to czkawką zaraz po powrocie. 
Wkładki tutaj są nieocenione, bo można je użyć profilaktycznie, zaraz po kąpieli. 



 
 
Na stronie producenta jest też dostępny skan badań aplikacyjnych, które przeprowadzono  na grupie kobiet zgodnie z procedurą badawczą - link do sprawozdania:

klik
 




Uważam, że wkładki naprawdę są wspaniałe i godne polecenia. Ujęły mnie skutecznością, składem i wspaniałym zapachem ziół, ale to co niestety mocno odstrasza to powiem szczerze CENA. O zgrozo! za 6 sztuk: 65 zł to na prawdę nie jest mało. 
Jeżeli Was zainteresowałam tym produktem to odsyłam do strony producenta: www.snowlotus.pl





Może wydawać się to niektórym wręcz niemożliwe, albo nawet śmieszne, ale na prawdę lakiery do paznokci zawierają toksyczne substancje, które poprzez płytkę paznokcia wnikają do organizmu.Wiem co niektórzy sobie zaraz pomyślą: "taaaak i co jeszcze ile tam tego przeniknie?, no bez przesady!" Nie powiem bo też tak kiedyś myślałam a moja kolekcja lakierów była tak bardzo imponująca, że śmiało mogłabym otworzyć mały butik i nimi handlować. Miałam praktycznie wszystkie odcienie a gdy zobaczyłam w sklepie nowy nie mogłam się oprzeć. Głupotka trwała niestety dość długo ;( do czasu gdy moja paznokcie stały się bardzo kruche, słabe i mocno "przefarbowane" w  niczym nie przypominały paznokci zdrowej osoby :( Mimo stosowania odżywek i podkładów "pod" były po prostu żółte.

Oczywiście lektura tematu okazała się nieodzowna. Publikacje zahaczały nawet o tematykę horroru. Okazuje się bowiem, że szkodliwe substancje używane nie tylko w tanich lakierach, bo te z lepszej "półki" też mogą się nimi pochwalić :( oddziałują nie tylko na samą płytkę ale także na układ hormonalny, oddechowy oraz nerwowy!!!

Przede wszystkim należy unikać w lakierach takich składników jak:

  • Formaldehyd (Formaldehyde, Tosylamide / Formaldehyde Resin)  
  • Toluen (Toluene)
  • DBP, czyli Ftalan dibutylowy (Dibutyl Phtalate)
  • Nitroceluloza (Nitrocellulose)
  • Kamfora (Camphor)




Opis producenta:

Lekki, delikatny dla płytki paznokciowej lakier Lily Lolo z formułą 8-free nie zawierają toluenu, DBP, formaldehydu, żywic fenolowo-formaldehydowych, kamfory, parabenów, ftalanów, ksylenów oraz ethyl tosylamide resin. To doskonały wybór dla Pań, które szukają zdrowszej wersji lakieru, aby móc cieszyć się kolorem na paznokciach.
Wzmacniająca formuła pomaga chronić płytkę paznokcia i jednocześnie sprawia, że lakiery nie odpryskują, a samo malowanie jest przyjemne i bezproblemowe. Zadbaj o swoje paznokcie przy pomocy lekkich lakierów Lily Lolo.
  • paleta 6 klasycznych odcieni
  • doskonała trwałość
  • szybko wysychają
  • piękne, lśniące wykończenie
  • łatwa aplikacja
  • wolne od toluenu, DBP, formaldehydu, żywic fenolowo-formaldehydowych, kamfory, parabenów, ftalanów, ksylenów oraz ethyl tosylamide resin
  • odpowiednie dla wegan


Moja opinia:

Według mnie to bardzo dobrej jakości lakier, który łatwo się aplikuje - jednak dla ładnego efektu konieczne są dwie warstwy. Zapach lakieru jest mniej agresywny niż tradycyjne, chemiczne dostępne na rynku. 







Trwałość lakieru  jak dla mnie jest zadowalająca, gdyż wystarcza mi na mój tydzień pracowniczy :) tj. od poniedziałku do piątku. Paznokcie zawsze maluję w niedzielę wieczorem a w piątek wyglądają tak jak na zdjęciu poniżej. Według mnie jest bardzo dobrze. 
Jednak nie przepadam gdy coś mi się ściera bo wygląda to mało atrakcyjnie dlatego w czwartek trochę go reanimuję malując same końcówki :) ale abyście zobaczyli prawdziwą trwałość tym razem tego nie zrobiłam. 
Lakier nie odpryskuje - co dla mnie jest najważniejsze!!!
Nie farbuje płytki paznokciowej.

Muszę zaznaczyć, że w ciągu tygodnia:
nie zmywam naczyń (tylko zmywarka)
nie piorę ręcznie ( tylko pralka)
prace domowe wykonuje w rękawiczkach

Jedyna rzecz, która troszkę jest uciążliwa to czas wysychania. Jak dla mnie to zbyt długo. Nie mogę malować paznokci krótko przed snem, bo niestety budzę się z pięknymi ażurami - odbitą poduszką ;)
Dlatego na malowanie + wysychanie trzeba przeznaczyć więcej czasu. Średni czas schnięcia to ok. 30 minut.



Lakier o odcieniu Carnival 
kupicie w sklepie firmowym tutaj
W ofercie znajdują się także inne fantastyczne kolory:


























Są kosmetyki po które sięgam bez obaw. Wśród nich są niewątpliwie wszystkie produkty marki Alepia. Od niedawna można je kupić w sklepie firmowym na Alepia.pl Szampon, który dziś przedstawię mam pierwszy raz. Jest to kosmetyk, który w składzie zawiera 15 % oleju laurowego. Skład jest naturalny i bezpieczny przez co może być używany na wiele możliwości.



Ponieważ szampon ten zawiera olej to świetnie spisuje się na włosach suchych i łamliwych. Producent zapewnia, że oczyszcza skórę głowy, zwalcza łupież i łagodzi podrażnienia skóry głowy oraz pobudza wzrost włosów.
To co mnie urzeka w tym produkcie to jego skład: tylko czyste zmydlane oleje, bez detergentów, bez SLS. A wysoką jakość olejów użytych do produkcji tego szamponu (olej z oliwek Bio i olej z jagód Laurie Bio)  potwierdza certyfikat Ecocert.

Na włosach takich jak moje, czyli tłuste u nasady a tłuste na końcach szampon ten za bardzo je obciąża, ale znalazłam na niego swój sposób i swoje wykorzystanie. 

MOJE ZASTOSOWANIE SZAMPONU ALEP:


1. SZAMPON - zasada jest prosta: im mniej tym lepiej. Nie można przesadzić z ilością szamponu - trzeba to wyczuć ponieważ szampon się praktycznie nie pieni i ma się przez to wrażenie, że ciągle go mało :) co jednak jest mylne, bo on swoje robi mimo, że tego nie widać. Po umyciu konieczna jest płukana - bez niej ani rusz. Gdy o niej zapomnimy to nie ma po co wychodzić z domu, chyba, że w czapce. Tłuste stronki dokładnie jak po olejowaniu i złym umyciu głowy. Gdy włosy umyje się tak jak mówię, wtedy najlepiej nałożyć odżywkę też marki Alepia. Dlaczego? Obecnie mam farbowane włosy i być może przez to tak one reagują, że po umyciu są dość szorstkie a odżywka ładnie zamyka łuski włosa i pięknie się rozczesują i układają.


2. ODŻYWKA DO WŁOSÓW - moja ulubiona metoda na ten szampon. Gdy nie mam czasu na dłuższe mycie to wykorzystuję szampon jako bardzo silną odżywkę nawilżającą, tzn. myję włosy szamponem naturalnym, ale bez olei np. marki Sylveco a następnie na same końcówki nakładam szampon Alep - delikatnie masuję i pozostawiam na kilka minut. Następnie spłukuję ciepłą wodą z dodatkiem octu. To rozwiązanie uwielbiam, włosy na końcach nie kruszą się, nie rozdwajają i nie "szeleszczą" (chodzi o to, że gdy dotykam je dłońmi to po prostu skrzypią jak suche siano)

3. ŻEL POD PRYSZNIC - ten dość gęsty szampon z uwagi na swój skład, bez obaw stosuję jako żel pod  prysznic lub płyn do kąpieli. Pieni się dość słabo, tworząc na skórze nawilżającą emulsję. Skóra po myciu nie jest przesuszona. Zapach praktycznie taki sam jak tradycyjne mydło Aleppo z tym, że może mniej intensywny.

4. MYDŁO W PŁYNIE - przelewam szampon do swojego dozownika na mydło i zawsze mam pod go ręką. Taką formę woli mój syn, a skoro skład jest taki sam jak mydła w kostce to niech ma. 










Szampon możecie kupić 

w nowo powstałym sklepie Alepia: klik



Oleje kocham pod chyba każdą postacią i te kosmetyczne i te które stosuje w kuchni. Na olej makadamia trafiłam gdy w sklepie trwała akurat na niego promocja - niska cena mnie skusiła i nie żałuje. W regularnej cenie kosztuje 39,60 a  ja za niego dałam 29,70 więc nie zastanawiałam się długo ;)



Olej ma bardzo fajny, orzechowy zapach i bardzo szybko się wchłania. Co prawda nie wiem, jak sprawdzi się na innej cerze, ale u mnie wchłania się z prędkością światła a ja też wcale sobie go nie żałuje i nakładam go sobie dość obficie dwa razy dziennie. Dlaczego aż tak?
Otóż coś porobiło się z moją cerą - stała się bardzo przesuszona, powiem więcej - wiórowata. Mnie to bardzo przeraża, bo twarz jest wysuszona i nie tylko to czuć, ale niestety to widać gołym okiem.

Olej jak wspomniałam wchłania się szybko i koi skórę, ale mam wrażenie, że jest to efekt krótkotrwały i po kilku godzinach moja skóra znowu woła: pić !!!!! Niestety zdaje sobie sprawę dlaczego tak się dzieje. Wiem, że jest to wynikiem mojej diety, która miała być "cud" a wyszło jak zwykle, ale na szczęście się zrehabilitowałam i zmieniłam teraz nie dietę, ale całe przyzwyczajenia żywieniowe. Powiedziałam sobie koniec z tymi teoriami - średnio co jakiś czas słyszę: mleko złe, sery białe złe, ryż bleeee, cukier twój wróg wybierz ksylitol, za chwilę uważaj na ksylitol lepszy cukier kokosowy. No do diabła jasnego tak nie można! Przez to wszystko wyniszczam organizm, bo ciągle brakuje mi jakiś składników odżywczych. To wykluczam gluten, to nabiał, to coś tam - STOP! I to mimo tego całego  "samobiczowania" waga ani drgnęła. Gotowała jakieś okropne gluty, których nikt nie chciał jeść, a były tak wstrętne, że nie mogłam nawet ich publikować na blogu ;( Od teraz koniec, basta wracam do zdrowego, ale racjonalnego żywienia. Przepisy będę publikować tutaj: klik

No to teraz mi ulżyło, wygadałam się o swojej niedoli zamiast pisać o olejku makadamia ;) ale ja już tak mam ;)

Wracając do olejku ...
Zdjęcie na stronie sklepu sugerowało mi, że buteleczka jest szklana, ale w rzeczywistości jest plastikowa - ma to swoje plusy i minusy. Szkło wiadomo, może się zbić za to plastik jest lżejszy. Jednak ja wolałabym szklane opakowanie - wiem czepiam się :)
Skóra moim zdaniem odrobinę się nabrała blasku i wyrównał się koloryt.

Skład to czysty, 100% olej makadamia, który otrzymuje się w wyniku tłoczenia orzeszków makadamii.
Właściwości oleju makadamia:

  • Nie zapycha porów, nie wywołuje wyprysków
  • Wygładza blizny po trądzikowe
  • Nawilża
  • Reguluje  wydzielanie sebum
  • Szybko się wchłania
  • Niesamowita bio zgodność z ludzką skórą
  • Hipoalergiczny
  • Włosom nadaje połysk i zdrowy wygląd
  • Łagodzi podrażnienia po opalaniu
  • Działa przeciwzmarszczkowo
  • Wspomaga walkę z cellulitem i rozstępami
  • Doskonały skład - zawiera m.in: nienasycone kwasy tłuszczowe, liczne substancje mineralne, witaminy A, B i E oraz lecytynę




Olej kupicie tutaj: klik
warto polować na promocję, jak jego cena wówczas ładnie spada ;)