Najnowsze posty

Czasami tak się zdarza, że jak czegoś używamy codziennie przez kilka lat, to zupełnie przestajemy zwracać na to uwagę - po prostu jest. Tak też było z płynem do płukania ust od Sylveco. Kupuję go już nie pamiętam od kiedy i dopiero przypomniałam sobie o nim czytając na fb zapytanie jednej z dziewczyn, jaki on jest. Wtedy zapaliła się u mnie lampka, że zupełnie o nim zapomniałam i nie wspomniałam o nim na moim blogu. 



W miejscowości której mieszkam jest co prawda sklepik z produktami ekologicznymi, ale ceny są tam kosmiczne, więc płyn kupuję przez internet i to w ilościach hurtowych, zawsze kilka butelek. Doliczając nawet koszty wysyłki i tak sporo zaoszczędzam. 


Pierwszy raz kupiłam ten płyn z myślą o moim synu. Nie było łatwo znaleźć naturalny płyn bez zawartości fluoru. A jak się udało, to synowi w ogóle nie odpowiadał jego smak. Mówił, ze piecze go buzia i nie chciał go stosować. Gdy wreszcie trafiliśmy na Sylveco, to nieprzerwanie stosujemy go od bardzo dawna. 

Jego główną zaletą jest naturalny skład, brak fluoru, alkoholu i miętowy lecz nie ostry smak. Idealnie odświeża oddech i dociera tam gdzie szczoteczką niestety nie dojdziemy.
A dodatkowo nie szczypie, nie piecze i nie podrażnia. Do opakowania dołączona jest wygodna miarka, która zakładana jest na zakrętkę i pozwala precyzyjnie odmierzyć potrzebna ilość. 



Opis ze strony sklepu:

Naturalny płyn do płukania jamy ustnej bez alkoholu, odpowiedni dla osób o wrażliwych zębach i dziąsłach. Zawiera ksylitol o działaniu wzmacniającym szkliwo oraz ochronnym przed próchnicą. Dzięki zawartości ziołowych ekstraktów z szałwii, goździków oraz rozmarynu naturalnie chroni jamę ustną przed rozmnażaniem się bakterii oraz powstawaniem nieprzyjemnego osadu. Wpływa łagodząco na wrażliwe ściany jamy ustnej i nie podrażnia błony śluzowej.

Płyn posiada naturalny smak i zapach mięty pieprzowej, co wyróżnia go spośród innych płynów do ust oraz uprzyjemnia stosowanie. Na długi czas odświeża oddech.

Opakowanie: zakręcana butelka z dodatkowym kieliszkiem do dozowania produktu.
Objętość netto: 500 ml
Bezpieczeństwo: 
Formuła hipoalergiczna, przebadana dermatologicznie.
Skład: 
Aqua, Glycerin , Sodium Bicarbonate, Xylitol , Salvia Officinalis Leaf Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Eugenia Caryophyllus Flower Extract, Allantoin, Sodium Benzoate, Citric Acid, Cocamidopropyl Betaine, Mentha Piperita Oil.

Butelka zawiera aż 500 ml i kosztuje zaledwie 15 zł. 
Kupicie go m.in. w sklepie Helfy 

https://www.helfy.pl/kosmetyki/twarz/jama-ustna/ziolowy-plyn-do-plukania-ust-z-ksylitolem-500-ml

Nie odkryję tutaj Ameryki, jak Wam powiem, że kocham pachnidła :) wszelakiej maści - liczy się tylko naturalny zapach, który otula i rozpala zmysły. W moich poszukiwaniach trafiłam na sklepik, o którym do tej pory w ogóle nie słyszałam - mianowicie SHAMASA
Szukałam czegoś pachnącego, ale też takiego co bym mogła zabrać ze sobą na wakacje i co zawsze byłoby pod ręką - w sumie tak na prawdę to nie wiedziałam co to miało być - ot taka kobieca natura. I zupełnie przez przypadek trafiłam na perfumy w kremie, które zamknięte są w przecudnym drewnianym puzderku.


 Zapach wybrany w ciemno - jednego czego nie potrafię to wybierać zapachów. Szczerze to dla mnie zupełnie bez różnicy czy kupuję przez internet czy w perfumerii stacjonarnej - tak będę długo stać, tak wąchać, tak marudzić, że na końcu i tak zadecyduje za mnie mąż, bo ja już nic nie czuję :) W tym przypadku było dokładnie tak samo, z tą różnicą, że zapach wybrał dla mnie właściciel sklepu :)
Jedno powiem, ma chłop nosa :) zapach obłędny i trafiony w mój gust w 100%


Puzderko nie tylko jest urocze, ale także praktyczne, dzięki możliwości jego za­krę­cenia per­fumy mo­gę za­wsze mieć w to­reb­ce. Mimo swoich niewielkich rozmiarów i codziennego używania, to szczerze nie widzę, aby coś ubyło. Rozmiary chyba są celowe , bo gdyby były większe to bez wahania wysmarowałabym się na bank cała. Zapach mnie urzekł.

Spróbuję go Wam opisać, chociaż to bardzo trudne zadanie. 
Na stronie sklepu opisują go tak:

Esen­cja Ja­śmi­no­wa w Chi­nach uzna­wa­na i sze­ro­ko sto­so­wa­na jest ja­ko afro­dy­zjak. To za­pach, któ­ry urze­ka bu­kie­tem aro­ma­tów, roz­wi­ja­ją­cych się pod wpły­wem cie­pła skó­ry. Po­łą­cze­nie wy­ra­zi­sto­ści za­pachu i sub­tel­no­ści kwia­tu za­do­wo­li za­rów­no zwo­len­ni­ków kla­sy­ki jak i po­szu­ki­wa­czy no­wych do­znań.

Ja dodam, od siebie, że jest to zapach który na ciele ewoluuje z mocnego jaśminu, poprzez  kwiatowo-orientalną nutę. 
Jeżeli lubicie indyjskie klimaty, charakterystyczne i inne zapachy niż te którymi pachnie pół miasta to skuście się.
Może przekona Was też inna drobna rzecz: "esen­cja ja­śmi­no­wa w Chi­nach uzna­wa­na i sze­ro­ko sto­so­wa­na jest ja­ko afro­dy­zjak." :)


A co z trwałością?
No cóż wszystko zależy od rodzaju skóry i jej poziomu nawilżenia. Zauważyłam, że są dni, że zapach utrzymuje się bardzo długo a są też takie, że zapach trwa około kilka godzin. 
Istotna też jest ilość jaką aplikujemy, ja sobie nie żałuję: za uszy, nadgarstki i między biustem ;)   
Jest też tak, że ja po pewnym czasie już go nie czuję jednak nadal jest on wyczuwalny przez otoczenie. Dla mnie to za mało, bo kocham go, więc w ciągu dnia kilka razy przecieram nadgarstki.

Cena za to malutkie cudo to 37 zł i naprawdę warto ich spróbować.
Perfumy kupicie w sklepie SHAMASA - klik


 
Gładkie ciało to idealne ciało. Takie motto towarzyszy mi każdego dnia. Staram się raz w tygodniu wykonywać dogłębne oczyszczanie całego ciała. Z uwagi na moją chorobę cierpię na tzw. syndrom brudnych kolan i łokci. Nie jest to jednak zbyt widoczne, bo te partie traktuje peelinigiem każdego dnia. Robię tak, gdyż do dzisiaj pamiętam kolana mojej babci, która cierpiała na to samo. Przypominały one wyglądam kolana kobiety, która cały dzień szorowała podłogę. Dlatego zawsze muszę mieć peeling, a gdy mi się skończy to często przygotowuje taki kosmetyk sama najczęściej z cukru lub soli. Jednak prawdziwy domowy kosmetyk także można kupić :) Jest to produkt całkowicie naturalny o cudownych owocowych aromatach. Ja posiadam bardzo mocno zapach grejpfrutowy, który działa bardzo kojąco na zmysły.


Domowy kosmetyk oferuje naturalne, ręcznie robione kosmetyki, które są całkowicie bezpieczne dla skóry i zapewniają jej zdrowy wygląd!
 
Kosmetyk o którym Wam dzisiaj opowiem, to scrub grejpfrutowy, służący do wcierania. Posiada on bardzo grube i ostre kryształki cukru i początkowo zamarłam, jak otworzyłam opakowanie. Bałam się, że będzie zbyt mocny i podrażni skórę, która  jest dość wrażliwa. 
Scrub używam tylko na oczyszczoną, mokrą skórę, wykonując okrężne ruchy, aż do całkowitego rozpuszczenia się cukru. Czynność ta trwa dość długo, bo jak wspomniałam kryształki cukru są sporych rozmiarów.
Siłę nacisku reguluję sama i mocniej dociskam na dolne partie ciała takie jak uda, pośladki a słabiej na górne, gdzie skóra jest znacznie delikatniejsza.



Po takim peelingującym zabiegu, ciało na prawdę jest bardzo wygładzone, wyraźnie nawilżone i jakby miękkie. Do tego wyraźny, energetyzujący zapach grejpfrutów, który otula nie tylko podczas "zabiegu" ale jeszcze długo po nim na ciele czuć cytrusowy aromat. 
 

Producent  wymienia także inne jego właściwości, takie jak:

  • złuszczanie suchego naskórka
  • wygładzanie skóry
  • poprawa ukrwienia
  • ułatwienie skórze wchłaniania składników odżywczych
  • poprawa jędrności
  • Oleje z pestek winogron, słodkiego migdała, kokosa i awokado, które intensywnie natłuszczają i regenerują skórę.
  • Cukier trzcinowy, dający efekt naturalnego peelingu.
  • łagodne nawilżanie i pielęgnacja

Naturalne składniki:

  • Oleje z pestek winogron, słodkiego migdała, kokosa i awokado, które intensywnie natłuszczają i regenerują skórę.
  • Cukier trzcinowy, dający efekt naturalnego peelingu.
  • Witamina E, znana ze swoich właściwości nawilżających i zabezpieczających przed wysuszeniem.
  • grejpfrutowy olejek eteryczny– poprawia samopoczucie, dodaje energii, relaksuje, oczyszcza skórę, wspomaga walkę z trądzikiem i pomaga w pozbyciu się cellulitu;

INCI: Sucrose, Vitis Vinifera Seed Oil, Prunus Amygdlus Dulcis Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Prersea Gratissima Oil, Olus Oil, Citrus Paradisi Peel Oil, Tocopheryl Acetate, Limonene

Paczka dotarła do mnie cudownie zapakowana - śliczny kartonik ze słodką wstążką oraz pieczęcią "domowy kosmetyk" Wspaniały pomysł na prezent.

Scrub kupicie w sklepie  DOMOWY KOSMETYK. PL

200 ml to koszt 77zł, ale można zamówić próbki 5 ml - 5 zł


Wierzycie w anioły? Ja tak, wiem, że są obok nas i każdego dnia nas wspierają, pomagają i chronią. Jak inaczej mam wytłumaczyć to, że jednego dnia obudziłam się z opuchniętymi i bolącymi nogami. Ból najbardziej nasilał się, co zaskakujące, właśnie podczas leżenia. Nogi jak banie, i ciągnący się od stóp ból. Oczywiście doktor google zaczął radzić a ja szybko działałam tym czym akurat miałam w domu: ocet jabłkowy. Okładałam nim bolące mięśnie, ale on chyba działa gdy stosuje się to długofalowo. A mnie bolało i chciałam szybkiej ulgi. I nie uwierzycie, ale właśnie wtedy zapukał do moich drzwi kurier z paczką, której w ogóle się nie spodziewałam. A w środku wśród innych cudów - on - roller przeciwbólowy na mięśnie i stawy marki Puressentiel, który zawiera aż 14 olejków eterycznych. Taki zbieg okoliczności to na prawdę coś niesamowitego.

Opis producenta:
"Roller do masażu stawów i mięśni zalecany jest dla sportowców oraz osób cierpiących na ostre lub przewlekłe bóle mięśni i stawów. Połączenie kulek masażu rolkowego z 14 olejkami eterycznymi o relaksujących zapachach jest naturalnym i skutecznym sposobem na poprawę komfortu i zwalczanie bólu. 
Roller /Masażer/ Wałek do masażu/ przed użyciem należy porządnie wstrząsnąć. Masować 3 razy dziennie bolące mięśnie i stawy. Piłka rollera jest idealnym rozwiązaniem dla  samodzielnie wykonywanego masażu (automasażu) bolesnych okolic, sprzyjającym rozluźnieniu mięśni."




Kiedy otrzymuje przesyłki, to rzadko od razu przystępuję do testów. Teraz było inaczej, jak tylko przeczytałam, że:
"zalecany jest dla sportowców oraz osób cierpiących na ostre lub przewlekłe bóle mięśni i stawów " to nie czekałam ani sekundy :) i roller od razu był w użyciu :)

Momentalnie po zastosowaniu, spray ze sprawą mentolu przynosi uczucie chłodzenia, które utrzymuje się dość długo. Jednocześnie odczuwalne jest rozgrzewanie. Trudno to opisać bo jednocześnie chłodzi i grzeje.   Przyjemna i troszkę ostra (ale ja to uwielbiam) woń olejków eterycznych wypełniła cały pokój. Roller przypominający z wyglądu dezodorant, dzięki kulce jest bardzo wygodny w stosowaniu, gdyż nie tylko łatwo się go  aplikuje, ale doskonale przy tym masuje bolące miejsca. Roller posiada dość lekką konsystencję, którą szybko się wchłania. Skóra nie jest podrażniona, ani klejąca. 

Na efekt ulgi nie trzeba było czekać. Po kilku minutach i zauważyłam, że ból praktycznie został ukojony, a mięśnie stały się wyraźnie rozluźnione. Co pozostało? wielka ulga i chłód, który jest odczuwalny jeszcze przez kilka godzin.

Roller na pewno pojedzie ze mną na wakacje i znajdzie sobie pewne miejsce w plecaku. Podczas pieszych wędrówek czuję, że nie raz znajdzie zastosowanie. 
Bardzo dziękuję za możliwość testowania tego produktu i nie ukrywam, że spadł mi on po prostu z nieba.

Roller kupicie w sieci aptek SUPER-PHARM i drogeriach Hebe a także przez internet. 
Cena: ok. 53 zł

Odsyłam Was także do profilu marki na FB:  https://www.facebook.com/puressentiel.polska/
oraz do strony producenta:  http://www.puressentiel.pl/





Kiedy ostatnio zrobiło się dwuznacznie co do bezpieczeństwa stosowania ałunu nie wahałam się ani minuty i bez namysłu wyrzuciłam go do kosza. Tym samym pozostałam bez niczego i rozpoczęłam akcję poszukiwań i testów. Przerobiłam kilka a w śród nich m.in oliwkę magnezową, ale o tym w kolejnych postach. Dzisiaj podzielę się z Wami wrażeniami ze stosowania dezodorantu w sztyfcie marki Acorelle.


Opis producenta:
Naturalny, bezzapachowy dezodorant w sztyfcie marki Acorelle. Skutecznie ogranicza potliwość i neutralizuje nieprzyjemny zapach. Dzięki zawartości naturalnych składników działa nawet do 24 godzin. Jest niezwykle delikatny dla skóry - masło shea i olej kokosowy dbają o odpowiednie nawilżenie skóry pod pachami. Kosmetyk nie zawiera alkoholu ani aluminium. Zawiera 100% składników naturalnych i 51% składników pochodzenia ekologicznego. Dezodorant nie został wzbogacony żadnymi substancjami zapachowymi, jego delikatny zapach wynika z zawartości naturalnego, nierafinowanego masła shea i oleju kokosowego.

Zastosowanie:
Delikatnie zwilżyć sztyft przed użyciem. Nanieść na czystą i suchą pachę. Po chwili można założyć ubranie.

Skład: Sodium Bicarbonate, Butyrospermum Parkii Butter*, Zea Mays Starch*, Behenyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocos Nucifera Oil *, Shorea Robusta Seed Butter*, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Tocopherol
* składnik pochodzący z upraw ekologicznych.

Masa netto: 40g
Kraj pochodzenia: Francja

Bezpieczeństwo: 
100% składników pochodzenia naturalnego, 51% składników pochodzących z upraw ekologicznych



Zacznę od początku. Dezodorant wcale nie jest bezzapachowy, jak podaje producent tylko delikatnie pachnie kokosem i  nawet jest to przyjemne.
W dotyku jest tępy, troszkę szorstki  i przed zastosowaniem należy zwilżyć go wodą i dopiero aplikować na skórę. 
Podczas smarowania - dezodorant jakby ciągnie się, maże, przez co muszę wygładzić go dłonią i delikatnie wklepać. Kolejna niedogodność - brudzi ubrania :( Bardzo trzeba uważać, bo w przeciwnym razie białe plamy są gwarantowane.

Z plusów muszę wymienić nie tylko skład, certyfikaty, ale działanie - na prawdę działa świetnie: nie pocę się, nie mam mokrych plam pod pachami i czuję się świeżo przez cały dzień. 
Sama nie wiem, czy go jeszcze kupię przez to brudzenie ubrań. Raz gdy chciałam go użyć na imprezę, to niestety mimo, że uważałam przy ubieraniu czarnej sukni to i tak pod pachami pojawiły się brzydkie, białe plamy :(

Podsumowując:
  • doskonale chroni przed potem 
  • idealny do jasnych rzeczy
  • brudzi i plami czarne ubrania
  • nie zawiera alkoholu ani aluminium
  • cena 35 zł
  • czy kupię ponownie? nie wiem ;)

O ciało należy dbać bez względu na porę roku. Ja z uwagi  na moje hashimoto cierpię na bardzo przesuszoną skórę i nie mogę sobie odpuścić codziennej pielęgnacji ciała, nawet podczas upałów. Jedynie ze względu na porę roku zmieniam konsystencję i skład kosmetyków. Latem wybieram lekkie, niezbyt obciążające kosmetyki, które odpowiednio nawilżają, ale nie spływają i nie sprawiają, że najzwyczajniej w świecie się kleje :) Tak też wybrałam balsam do ciała kokosowy z organicznego oleju kokosowego z pierwszego tłoczenia i kwasu hialuronowego.


Balsam ma lekką konsystencję o bardzo delikatnym zapachu kokosa. Osobiście sądziłam, że kokos będzie zbyt wyczuwalny.  Jednak jego woń jest subtelna i  nie nachalna. 
Wygodny aplikator pozwala szybko i higienicznie wydobyć balsam z butelki. 
To co w nim lubię najbardziej to oczywiście szybkość z jaką się wchłania oraz, że nie pozostawia tłustej warstwy. Tak jak wspomniałam, latem taki efekt na skórze jest niedopuszczalny. 

Kolejną wielką zaletą jest skład, ale kto zna markę doskonale wie, że te produkty można śmiało brać w ciemno. Nie jest to żadne odkrycie, URTEKRAM  działa już od 1970 roku i produkuje kosmetyki do pielęgnacji ciała bez żadnych dodatków chemicznych, skupiając się na czystych surowcach  dbając zarówno o zdrowie klienta i jak i  środowisko naturalne.

Wszystkie produkty URTEKRAM są:
  • certyfikowane przez ECOCERT COSMOS ORGANIC z wyjątkiem Dezodorantu w sztyfcie certyfikowanego znakiem ECOCERT COSMOS NATURAL
  • bez powodujących endokrynologiczne zaburzenia parabenów i syntetycznych konserwantów
  • wykonane ze składników roślinnych
  • bez pochodnych ropy naftowej
  • nie testowane na zwierzętach

Składniki:
Woda, emulgatory i stabilizatory na bazie roślin, oliwa z oliwek *, masło shea *, aloes *, gliceryna **, skrobia kukurydziana *, olej z pestek moreli *, olej kokosowy *, olej jojoba *, perfumy (naturalne olejki eteryczne i wyciągi) , słodki olejek pomarańczowy *, kwas hialuronowy, bisabolol, wyciąg z kory magnolii, witamina E.
* rolnictwo ekologiczne.
** Wykonane z organicznych składników.

INCI: Aqua, olea europaea oil*, butyrospermum parkii butter*, aloe barbadensis leaf extract*, polyglyceryl-3 dicitrate/stearate, glycerin**, zea mays starch*, coco-caprylate, glyceryl stearate se, punus armeniaca kernel oil*, glyceryl caprylate, cocos nucifera oil*, simmondsia chinensis seed oil*, cetyl alcohol, Citrus aurantium dulcis peel oil*, parfum, Bellis Perennis Flower Extract, sodium hyaluronate, bisabolol, magnolia officinalis bark extract, xanthan gum, tocopherol, beta-sitosterol, squalene, limonene. (*ingredient from Organic Farming, **made using organic ingredients)

* składnik pochodzenia ekologicznego
** składnik pochodzenia naturalnego i/lub  dodatkiem ekologicznych


Oliwa z oliweknawilża,  regeneruje i odżywia skórę; opóźnia objawy starzenia oraz wygładza istniejące zmarszczki dzięki właściwościom przeciwutleniającym. Chroni przed czynnikami zewnętrznymi, uzupełniając wszelkie niedobory lipidowe. Posiada zestaw witamin – A, B, C, E i F (NNKT)
Masło Sheanatłuszcza, nawilża, chroni przed mrozem i wiatrem oraz słońcem; zawiera alantoinę, witaminy A, E i F, nienasycone kwasy tłuszczowe, woski
Aloesregeneruje skórę, ujędrnia, działa nawilżająco, osłaniająco i ochronnie. Wskazany jest dla cery suchej i dla cery z problemami dermatologicznymi. Na włosy działa silnie nawilżająco, osłaniająco i ochronnie. Wzmacnia je zapobiegając ich wypadaniu oraz pielęgnuje skórę głowy likwidując łupież
Olej z pestek morelibogaty w witaminy A,E, B (w tym B17), NNKT; głęboko nawilża skórę, ujędrnia, regeneruje i odżywia. Opóźnia proces starzenia się skóry. się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu
Kokosodmładza skórę dzięki antyutleniaczom i witaminie E, nawilża, wspomaga leczenie ran, hamuje tworzenie przebarwień. Nawilża włosy wnikając głęboko w ich strukturę, odżywia je i chroni przed uszkodzeniem
Olej Jojobawykazuje działanie antyoksydacyjne, zapobiega starzeniu się skóry, chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę. Zmniejsza wydzielanie sebum,  łagodzi stany zapalne i regeneruje skórę. Stosowany na włosy odżywia je i nawilża, stymuluje do wzrostu, oczyszcza cebulki i poprawia stan przesuszonej skóry głowy
Olejek eteryczny pomarańczowy Silne działanie antycellulitowe oraz łagodzące, antyoksydacyjne, zapach uspokaja i odpręża
Ekstrakt z kwiatów stokrotki działanie kojące i łagodzące stany zapalne, likwiduje zaczerwienienia
Kwas hialuronowypobudza wytwarzanie kolagenu i elastyny, działa liftingująco, zagęszcza skórę, regeneruje naskórek, działa silnie przeciwzmarszczkowo I silnie nawilża. Jest nośnikiem aktywnych substancji z kosmetyków w głąb skóry
Bisabololpozyskiwany z rumianku, działanie kojące
Ekstrakt z kory magnoliisilne działanie antyoksydacyjne, przeciwlękowe, antydepresyjne, afrodyzjak

Balsam pochodzi z jednego z najbardziej lubionych przeze mnie sklepów: wszystkonaturalne.pl 

Polecam
Cena: 31,90
Pojemność: 245 ml 



Dzisiaj kolejny wpis o kremie pod oczy ;) Tym razem jest to produkt, który stosuję codziennie rano - malutki kremik marki Weleda - której celem i mottem jest pielęgnowanie naturalnego piękna i zdrowia. Bardzo cieszą mnie te produkty, bo są dla mnie gwarancją jakości i wiem, że nigdy mnie nie podrażnią, ani nie uczulą. Dlatego bez jakiegokolwiek strachu mogę je testować.




Ta malutka tubeczka, która przypomina tester jest rewelacyjnym kosmetykiem i mogę powiedzieć, że jednym z najlepszych jaki miałam do tej pory. Do aplikacji wystarczą dwie malutkie krople, kropelki.  Krem świetnie się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. Mam już blisko 40-letnią twarz a skórę pod oczami mam przesuszoną, siną i z wyraźnymi zmarszczkami mimicznymi. Chociaż przyglądając się moim rówieśniczkom, mam wrażenie, że u mnie wcale nie jest, aż tak źle ;) Kremik ten momentalnie po nałożeniu napina skórę i zmarszczki jakby ulegają wizualnemu spłyceniu. Nie wywołuje łzawienia, ani podrażnienia. Aplikuję go tylko rano, pod makijaż gdzie sprawdza się wyśmienicie,  nie roluje się pod makijażem, nie rozmazuje mi tuszu do rzęs i jest po prostu superaśny. Na wieczór stosuje krem, który opisałam wczoraj, czyli Lilla Mai - klik




Opis produktu:
Krem pod oczy z dziką różą wzmacnia i chroni wrażliwe okolice oczu. Łagodzi pierwsze zmarszczki wokół oczu oraz redukuje opuchnięcia. Dzięki czystym i naturalnym składnikom, takim jak olejek z nasion organicznie uprawianej róży rdzawej, ten rewitalizujący krem pomaga zachować elastyczność i witalność skóry. Olejek z nasion róży rdzawej zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe i wspomaga proces wzrostu skóry.

Wskazania: na opuchnięcia, pierwsze oznaki starzenia.

Bezpieczny dla osób noszących soczewki kontaktowe.

Sposób użycia: rozprowadzić równomiernie krem na oczyszczoną skórę twarzy i pozostawić do wchłonięcia.

Składniki:
Water (woda), Prunus Persica (Peach) Kernel Oil (olej z pestek brzoskwiń), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Alcohol (alkohol), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Hydrolyzed Beeswax (hydrolizat wosku pszczelego), Rosa Moschata Seed Oil (olej z dzikiej róży), Olea Europaea (Olive) Oil Unsaponifiables (frakcja niezmydlalna oliwy z oliwek), Sedum Purpureum Extract (wyciąg z rozchodnika purpurowego), Glyceryl Stearate SE (wyciąg z rozchodnika purpurowego), Euphrasia Officinalis Extract (wyciąg ze świetlika łąkowego), Xanthan Gum (guma ksantanowa, zagęstnik), Sodium Beeswax (sól sodowa wosku pszczelego).






Kremik kupicie w sieci aptek Super-Pharm i w Hebe 
Cena to około 70 zł 
Odsyłam Was także do strony na Weleda Polska na fb - klik