Najnowsze posty

Jak pachnie natura? Dokładnie tak, jak relaksujący balsam do ciała Naturativ! W tym kosmetyku zapach ziół i trway cytrynowej otula całe ciało i sprawia, że od razu po aplikacji jesteśmy pewne, że dokonałyśmy słusznego wyboru. 


Doskonała rześkość i świeżość powoduje, że kosmetyk ten jest idealny na lato. Jednak czy zapach jest tak ważny? Pewnie nie jest najważniejszy, jednak ja lubię otulać się przyjemną wonią. Gdy kosmetyk nie polubi się z moim nosem, to stosowanie go nie należy do przyjemności a i nawet jego działanie jest przez to lekko przyćmione.

Balsam używałam od kwietnia i od tego czasu zmienił się już jego wygląd zewnętrzny - chociaż poprzedni był bardzo przyjemnym, to jednak nowa wersja tego balsamu prezentuje się jeszcze lepiej.


Opis producenta:


"Balsam do ciała stworzony z roślinnych ekstraktów oraz tłoczonych na zimno, roślinnych olejów i maseł. Zawiera naturalne substancje łagodzące podrażnienia, ujędrniające i nawilżające. Po użyciu, skóra robi się elastyczna i miękka. Balsam nie zostawia klejącej warstwy, pozwala natychmiast się ubrać. Pachnie relaksująco kokosem i trawą cytrynową."


Idealny do ochrony przed słońcem.
 
Balsam prócz tego, że cudownie pachnie ma cały szereg innych zalet. Po pierwsze posiada naturalny filtr UV - a to zasługa oleju z babassu wytłaczane z orzeszków palmy atalia - Orbignya oleifera),który oprócz tego reguluje gospodarkę wodno-lipidową skóry, działa przeciwstarzeniowo, oraz pomaga zlikwidować cellulit i rozstępy.

Balsam bardzo szybko się wchłania i nie postawia tłustej warstwy. Skóra jest miękka i bardzo dobrze nawilżona.

Opakowanie z wygodną pompką sprawia, że aplikacja jest łatwa i higieniczna.


SKŁADNIKI:
Na stronie producenta, każdy składnik użyty do produkcji tego balsamu, jest szczegółowo opisana. Wystarczy kliknąć w nazwę i poznamy dokładny opis oraz sposób w jaki jest on otrzymywany.
Tutaj lista wszystkich składników - klik

INCI: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Orbignya Oleifera Seed Oil, Glycerin*, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Cetearyl Alcohol, Hibiscus Sabdariffa Leaf Extract, Betaine, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii , Cetearyl Glucoside, Stearic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum, Sodium Hyaluronate, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Cymbopogon Citratus Herb Oil, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool, Isoeugenol, Citronellol 

Cena 59 zł za 200 ml - wejdź do sklepu i zobacz - klik



 
Moje oczy i skóra wokół nich jest bardzo, ale to bardzo wrażliwa. Większość naturalnych i delikatnych kosmetyków mocno mnie uczula, oczy mnie strasznie szczypią, pieką i stają się mocno zaczerwienione. Dlatego nie eksperymentuje z produktami do demakijażu. Jak już trafię i jestem zadowolona to używam i używam. Skąd więc na blogu recenzje nowych produktów? Otóż wszelkie nowości pojawiają się w sytuacjach, gdy mój ulubiony produkt się skończył i akurat nie ma go w sprzedaży, jestem na wakacjach i zapomniałam zabrać ze sobą. Zakupy okazują się mniej lub bardziej trafione, jednak już od roku, używam wciąż tego samego płynu marki ECO LABORATORIE. Długo zastanawiałam się czy go kupić z uwagi na niską cenę, ale jak wspomniałam wcześniej, czasami człowiek stoi pod ścianą i musi kupić coś co w danej chwili jest mu niezbędne. 



Działanie: Płyn jest bezbarwny o lekkim, słabo wyczuwalnym zapachu. Bardzo skutecznie zmywa makijaż. Potrzeba tylko dwóch płatków kosmetycznych, aby całkowicie usunąć tusz z oczu. Nie podrażnia, nie trzeba ciągnąć skóry. Dosłownie wystarczy przyłożyć zwilżony płatek do oczu i przetrzeć. Gotowe. Aha! Ja używam tylko naturalnych tuszów do rzęs, więc nie wiem jak ten płyn radzi sobie z typowo drogeryjnymi mascarami.

Składniki: Płyn posiada bardzo przyjemny i miły skład, bo w aż  95 % jest pochodzenia naturalnego. Nie znajdziemy w nim SLS, PEG-ów, parafiny czy innych szkodliwych substancji.




INCI: Aqua, Glycerin, Sea Water, Organic Bidens Pilosa Extract, Hydrogenated Prunus Amygdalus Oil, Hydrolyzed Rice Protein, Nelumbo Essential Oil, Rosa Damascena Essential Oil, Sodium Cocoamphoacetate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid

Aqua - woda
Glycerin- gliceryna
Sea water - woda morska
Organic Bidens Pilosa Extract - organiczny ekstrakt uczepu trójlistnego
Hydrogenated Prunus Amygdalus Oil -  olej ze słodkich migdałów
Hydrolyzed Rice Protein - proteiny ryżowe
Nelumbo Essential Oil - olej z lotosu
Rosa Domascena Essential Oil - organiczny olej z róży damasceńskiej
Sodium Cocamphoacetate - sól sodowa wytwarzana z kwasów tłuszczowych oleju kokosowego.
Sodium Benzoate - konserwant
Potasium Sorbate - konserwant,


Jeżeli macie wrażliwe oczy, szukacie kosmetyku do demakijażu z dobrym składem i w bardzo przestępnej cenie to polecam właśnie płyn od ECO LAB.

Ceny zaczynają się już od 9 zł - klik












Długo zabierałam się z napisaniem recenzji mojej ulubionej szczotki do masażu ciała na sucho. W końcu zupełnie zapomniałam, że w ogóle nic nie napisałam :) I dopiero podczas rozmowy z przyjaciółką uparcie jej wmawiałam, że recenzja jest na blogu. Jakie było moje dziwienie gdy faktycznie się okazało, że post czeka sobie w wersjach roboczych. Jednak po dłuższym czasie, recenzja została jeszcze zmodyfikowana i już jest.


Ogólnie rzecz ujmując uwielbiam masaż na sucho a co za tym idzie kocham szczotki. Niby wszystkie z wyglądu są bardzo podobne to jednak w działaniu bardzo różne. Wynika to z użytego włosia. Prawie identyczną szczotkę ma mój mąż - opisałam ją tutaj - klik jednak dla mojego ciała ta szczota to zbyt mocny zdzierak i ciało po prostu po takim masażu mnie boli.




Moja szczotka jest idealna pod względem twardości włosia. Nie jest zbyt miękka, ale też nie podrażnia. Użyta do produkcji naturalna szczecina doskonale masuje moje ciało za równo na mokro, jak i na sucho. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest doczepiana rączka. To dzięki niej można w łatwy sposób umyć i wymasować plecy.

zdjęcie - źródło: https://www.firstforwomen.com



Szczotkę używam przede wszystkim do masażu na sucho. Przy sumiennym i systematycznym masażu na prawdę widać efekty. Niestety gdy odpuścimy sobie na dłuższy czas, niestety cały efekt naszej pracy pójdzie na marne.


Efekty
Masaż szczotką na sucho przede wszystkim doda nam wigoru i energii. Dodatkowo wzmoci odporność i poprawi krążenie. I co najważniejsze cudownie wygładzi ciało - pomarańczowa skórka i wszelkie nierówności znikają a włoski po depilacji nie wrastają.
Mi osobiście troszkę wstyd wrzucać tu moje zdjęcia przed i po, ale wierzcie mi na słowo - różnica w wyglądzie ud jest bardzo widoczna. 


Jak wykonać prawidłowo masaż na sucho?

Masaż należy zawsze rozpocząć od stóp, a następnie przesuwać się w stronę serca. Do twarzy specjalnej szczoteczki.

 Opis Producenta:
Szczotka z litego drewna bukowego FSC, gęsto nabita najwyższej jakości szczeciną naturalną, przeznaczona do kąpieli i masażu ciała na mokro bądź na sucho, pomaga usunąć zrogowaciałą warstwę naskórka i polepszyć krążenie w skórze. Jej zastosowanie zwiększa przyswajalność substancji oraz mikroelementów ze stosowanych kremów, balsamów bądź olejków. Kosmetyki nałożone na tak przygotowaną skórę zadziałają o wiele szybciej i skuteczniej. Skóra staje się gładsza i jędrniejsza.Dołączona rączka ułatwia pielęgnację pleców
Osobno szczotka spełnia również funkcję masażu dla ud, pośladków i brzucha, kształtem dopasowana jest do dłoni, posiada pasek uniemożliwiający jej wyślizgnięcie się.
Masaż ciała szczotką BRISTA doskonale wspiera stosowane kuracje antycellulitowe: usprawnia pracę naczyń krwionośnych i limfatycznych, przeciwdziała tworzeniu się podskórnych grudek i obrzęków. Preparaty antycellulitowe zastosowane na świeżo wymasowaną skórę zadziałają bardziej efektywnie.

Masowanie ciała szczotką do ciała BRISTA działa pobudzająco, energetyzująco i antydepresyjnie.
Wyprodukowana w Polsce tradycyjna metodą rzemieślniczą, ręcznie wykończona.

Szczotkę kupicie w sklepie BRISTA - tutaj
cena 39,95 zł

Czasami robiąc zakupy internetowe przy okazji dorzucam coś do koszyka, bo przecież i tak płacę za wysyłkę. Dokładnie tak było podczas moich ostatnich olejowych zakupów w moim ulubionym sklepie z olejami: nierafinowane.pl Oleje w moim domu po prostu królują i niebawem będę je opisywać na blogu. 
Tym razem prócz olei wybrałam organiczną białą glinkę.


Nie ukrywam, że pierwsza aplikacja glinki była błyskawiczna, gdyż bardzo bałam się reakcji alergicznej. Pomimo tego, że biała glinka jest najdelikatniejsza ze wszystkich to i tak z wielkim zdenerwowaniem stałam przed lustrem i czekałam czy pojawi się na twarzy burak czy będzie mi darowane. Na szczęście przy pierwszej aplikacji nic się nie wydarzyło, ale spektakularnych efektów również.

Podczas drugiej przygody z białą glinką byłam już spokojniejsza. Dodałam do niej kilka kropli olejku arganowego, o którym pisałam tutaj - klik
Dodatek oleju sprawia, że papka ma aksamitną konsystencję i tak szybko nie zasycha na twarzy - a tego trzeba bardzo pilnować ! Z glinkami sprawdza się zasada, ,mniej znaczy lepiej - tzn. nie można przesadzać z czasem trzymania jej na twarzy, bo może skończyć się dość silnym  zaczerwieniem. Nie jest to nic strasznego, bo po około 30 minutach wszystko wraca do normy, ale zawsze przyjemny widok to nie jest. Zaczerwienienie jest wynikiem poprawy krążenia, który wywołuje biała glinka.  

Jak ja aplikuję glinkę?
Bardzo pilnuję, aby nie przesadzić z czasem i nie dopuścić do jej wyschnięcia. Przez cały czas spryskuje twarz hydrolatem różanym. Na stronie sklepu zaleca się, aby trzymać ją na twarzy 15-20 minut. Nie wiem, ale wydaje mi się ten czas ciut za długi. Ja zmywam maseczkę już po 10 minutach. Po tym czasie skóra twarzy jest bardzo gładka, bez zaczerwienienia. 
Mimo, że lista zastosowań białej glinki jest na prawdę długa (o tym poniżej) ja używam jej tylko do mycia twarzy i jako maseczki.

Biała glinka działa na skórę niczym lekarstwo, bo ma cudowne właściwości takie jak:
- oczyszczanie skóry, 
- gojenie ran 
- zwalczanie zmarszczek -odżywanie i regeneracja skóry
- zwężanie porów
- złuszczające, 
- wygładzające.

Biała glinka zwana też glinką porcelanową i  jest produktem w 100% naturalnym. Wydobywa się ją z wnętrza ziemi. 
Jej pH wynosi 5, przez co doskonale sprawdza się w zastosowaniu leczniczym i kosmetycznym. 



Poniżej bardzo ciekawa lista zastosowań białej glinki.
Tekst ten jest żywcem ściągnięty ze strony nierafinowane.pl

Mycie twarzy Glinką Białą

Glinki mają właściwości absorbujące toksyny i zanieczyszczenia. Stanowią zatem doskonały zamiennik żeli i mydeł naruszających barierę hydrolipidową twarzy. Oczyszczanie glinką jest bezinwazyjne, a praktykowane codziennie, przyczynia się do poprawy wyglądu naszej skóry, zwężenia porów i zlikwidowania "świecenia się". To także bardzo ekonomiczne, ponieważ opakowanie glinki starcza na długo.
Do mycia możemy użyć samej glinki z wodą, lub nieco udoskonalić przepis dosypując zmielone na proszek płatki owsiane, które mają działanie przeciwzapalne i łagodzące, oraz kroplę naturalnego olejku eterycznego (np. lawendowego, który działa antyseptycznie i przeciwgrzybiczo). Łączymy składniki do uzyskania gładkiej pasty, którą kładziemy na twarz i wykonujemy około minutowy masaż. Następnie spłukujemy skórę chłodną wodą i kładziemy ulubiony olej nierafinowany (np. z pestek malin), by dopieścić naszą cerę i zapewnić jej kompleksowe odżywienie.

Rewitalizująca maseczka z Glinki Białej

Możemy wykonać glinianą pastę łącząc jak powyżej glinkę (około 2 czubate łyżeczki) z wodą, albo spróbować urozmaicić ten przepis, zastępując wodę hydrolatem (np. różanym/lawendowym) lub naparem ziołowym (np. rumiankowym o właściwościach antybakteryjnych i rozjaśniających).
Grubą warstwę maseczki trzymamy na twarzy 15-20 minut, co jakiś czas spryskując ją wodą kwiatową, by nie dopuścić do jej wyschnięcia i podrażnienia skóry. Po zmyciu pasty nie musimy używać toniku - glinka nie zaburza prawidłowego pH. Zaleca się stosować taką maseczkę 1-2 razy w tygodniu, by zaobserwować poprawę kondycji naszej skóry, uregulowanie wydzielania sebum i ujednolicenie kolorytu.
Uwaga, do wykonania pasty nie używamy naczyń i sztućców metalowych, gdyż mogą one wejść w reakcję z glinką.

Glinkowy puder matujący

Nie musimy wydawać kilkudziesięciu złotych na drogeryjny puder, by cieszyć się matową cerą przez cały dzień. Możemy w tani, naturalny sposób zrobić jego transparentny, pielęgnujący zamiennik.
Potrzebujemy jedynie:
  • 2 części glinki białej
  • 1 część glinki czerwonej
W zależności od naszej karnacji możemy zamiast glinki czerwonej użyć kurkumy lub naturalnego kakao, które także wywierają zbawienny wpływ na cerę. Taki domowy kosmetyk absorbuje nadmiar sebum i wspomaga regenerację skóry. Nie zapycha, ani nie przyczynia się do powstawania zaskórników. Trzyma się na skórze przez wiele godzin, szczególnie użyty wkrótce po zastosowaniu kosmetycznego oleju nierafinowanego (np. z pestek winogron).

Glinkowa kąpiel detoksykacyjna

Do wanny wsypujemy około 100 g glinki białej i kąpiemy się przez co najmniej 15 minut. Aby dogłębnie się zrelaksować, dodajemy kilku kropel ulubionego, naturalnego olejku eterycznego (na odprężenie - lawendowy, na pobudzenie- pomarańczowy, grejfrutowy). Jeśli chcemy, by po wyjściu z wanny nasza skóra była jedwabiście miękka, dodajemy dwie łyżki nierafinowanego oleju kokosowego. Taka kąpiel ma zbawienny wpływ na nasze ciało. Glinka wyciąga z niego wszelkie toksyny i uzupełnia minerały, co wpływa nie tylko na piękny wygląd, ale także na dobry nastrój.

Peeling skóry głowy z użyciem Glinki Białej

Glinka biała pozytywnie wpływa na skórę głowy, mianowicie reguluje pracę mieszków łojowych, co ma szczególne znaczenie w przypadku włosów przetłuszczających się. Dodatkowo, wykonując peeling pobudzamy mikrokrążenie, a zatem przyspieszamy porost. Przeciwzapalne i antybakteryjne działanie glinki jest pomocne w przypadku problemów z łupieżem.
Aby wykonać peeling, tworzymy gładką pastę jak do maseczki (2-3 łyżeczki+ woda/wywar ziołowy) i masujemy skórę głowy przez kilka minut, następnie spłukujemy obficie i myjemy włosy jak zwykle. Aby domknąć łuskę włosa możemy wykonać na koniec płukankę z octu jabłkowego (1 część octu na 2 części wody). Warto także zabezpieczyć końcówki olejem, np. z pestek moreli lub arganowym.

Naturalna pasta do zębów

Biała glinka doskonale usuwa zanieczyszczenia z jamy ustnej. Zabija bakterie, niweluje przykry zapach, a także pielęgnuje dziąsła. Jest dużo delikatniejsza niż zwykłe pasty z SLS, oraz nie zawiera fluoru.
Aby umyć nią zęby, można mokrą szczoteczkę zanurzyć w proszku, lub wykonać zapas wygodniejszej w użytkowaniu i bogatszej w składniki odżywcze pasty, na którą składa się:
  • 8 łyżek oleju kokosowego
  • 4 łyżki glinki białej
  • 4 łyżki sody oczyszczonej
  • kilka kropli naturalnego olejku eterycznego (miętowego/z drzewa herbacianego/goździkowego)
Taka pasta nie będzie ścierać szkliwa, a delikatnie usuwać zanieczyszczenia i odświeżać oddech. Stosowana codziennie przyczyni się także do rozjaśnienia zębów. Jeśli dotychczas miałeś problemy z nadwrażliwością, odstaw drogeryjne pasty i wypróbuj glinkową, a z czasem zauważysz wyraźną poprawę.*
*źródło: nierafinowane.pl


Cena glinek jest bardzo niska, a ich wydajność na prawdę  bardzo duża. 
Produkt wart zakupu.  
Cena 12,30 za 70g - klik do sklepu: tutaj
Hammam to marokański rytuał polegający na pielęgnacji ciała w połączeniu z relaksem, przyjemnością i  oczyszczeniem ciała, ale i także duszy. To żadna nowość, czy odkrycie to znany od kilku tysięcy lat rytuał. Dla mnie jest to coś więcej niż zabieg pielęgnacyjny - to prawdziwy ceremoniał, dzięki któremu mogę poczuć się wolna od wszelkich zanieczyszczeń nie tylko fizycznych. Daje on cudowne uczucie wyciszenia i ukojenia. Całemu zabiegowi towarzyszy w pewnym sensie magia: muzyka relaksacyjna, światła, kadzidła. Tutaj nie może być mowy o szybkiej kąpieli i aplikacji olei. To stan wyższego ja. Stan uniesienia. Nie każdy potrafi to zrozumieć. Zabieg ten pozwala naładować akumulatory, zapewnia energię i entuzjazm potrzebny do działania. 

To wspaniały błogostan - jednak aby go uzyskać trzeba poświęcić sobie trochę czasu, nie spiesząc się poddać się rytuałowi piękna. 
Dlaczego stosuję zabieg w domu a nie pojadę do SPA? Ponieważ nie znoszę jak ktoś obcy dotyka mojego ciała. Momentalnie staję się spięta, myśli zaczynają kłębić się w głowie i zamiast relaksu odczuwam niepokój i lekkie poddenerwowanie. Każdy ma jakieś fobie takie czy inne, ja mam między innymi właśnie taką ;)

Hammam prócz całej otoczki to tylko i aż 4 kroki, do których potrzebne będą:
  • czarne mydło
  • glinka ghassoul
  • olej arganowy
  • rękawica Kessa
1. Rozgrzanie ciała - zabieg hammam należy rozpocząć od umycia i rozgrzania ciała. Gorący prysznic a jeszcze lepiej kąpiel z dodatkiem kilku kropel olejków eterycznych ma za zadnie zmiękczyć naszą skórę. Dzięki temu pory naszej skóry otwierają się przez co bardzo łatwo oczyścić je z toksyn.
2. Oczyszczanie czarnym mydłem - na ciepłe i wilgotne ciało nakładamy Savon Noir (uważamy, aby woda nie odstała się do słoiczka). Czarne mydło się dość gęste, więc formujemy kulkę i myjemy ciało tworząc białą piankę. Pozostawiamy ją kilka minut po czym przystępujemy do masażu rękawicą Kessa. Wykonujemy go od stóp w kierunku serca. Na koniec spłukujemy ciało ciepłą wodą.
W tym kroku usuwamy martwy naskórek i poprawiamy krążenie.

3. Oczyszczanie glinką Rhassoul - glinkę mieszamy z wodą a najlepiej z hydrolatem różanym i kilkoma kroplami oleju arganowego. Czekamy aż spęcznieje i powstanie papka, którą nakładamy na osuszone całe ciało, które można dla wzmocnienia efektu owinąć w folię a następnie w ręcznik na kilkanaście minut.  Na koniec spłukujemy całe ciało letnią wodą.
Trzeci krok zapewnia naszej skórze wygładzenie, ale także ujędrnienie i większą elastyczność.

4. Rytuał namaszczania olejami  - można użyć różnych olei, ale ja preferuje tylko olej arganowy lub ewentualnie makadamia. Olejek należy dokładnie wmasować. Efekt nawilżonej skóry mamy gwarantowany. Jeżeli masaż będzie wykonywać bliska nam osoba poziom endorfin mocno poszybuje w górę :)



Co oprócz relaksu daje nam zabieg hammam?

Skóra po takim zabiegu jest idealnie gładka, przyjemna w dotyku,  dogłębnie oczyszczona i fantastycznie nawilżona. Z każdym zabiegiem skóra staje się wyraźnie jędrniejsza, zmniejsza się cellulit a nawet rozstępy. Wyrównuje się koloryt skóry i poprawia jej ukrwienie.


Aby cieszyć się dobrze przeprowadzonym rytuałem należy zainwestować w wysoko gatunkowe kosmetyki i akcesoria. 
Ja wybrałam akurat kosmetyki ze sklepu Marokosklep, ale równie dobrze można zastosować inną markę. Ważne, aby były to wysokogatunkowe produkty, nie np. czarne mydło Babci Agafii, które na prawdę w niczym nie przypomina prawdziwego czarnego mydła.
Olej arganowy również można zastąpić innym wartościowym dla naszej skóry olejem. Tutaj istotne jest, aby był to olej zimno tłoczony, nierafinowany i najlepiej certyfikowany.  

 
 
Są kosmetyki które po prostu muszę mieć w swojej łazience, bez których nie umiem żyć. Jednym z takich "niezbędników" jest czarne mydło. Miałam już ich sporo: w płynie, tradycyjne, z różnymi dodatkami, różnych firm. Jednak prawdziwy efekt niewiarygodnie gładkiej skóry poznałam dzięki marce Beaute Marrakech, która na dzień dzisiejszy ;) oferuje najlepsze czarne mydło na rynku.


Mydło to kupiłam podczas wielkiej promocji, które sklep organizuje dość często. Wówczas skusiłam się na cały zestaw hammam czyli czarne mydło, glinkę Rhassoul i rękawicę kessę klik oraz  oraz drugi, mniejszy słoiczek, aby mieć go także w domu rodziców klik 
I tutaj spotkała mnie niespodzianka. Gdy otworzyłam oba słoiczki moim oczom ukazały się dwa różne kolory. Od razu sprawdziłam dokładnie opakowania, czy aby na pewno kupiłam to same. Okazało się, że kolor czarnego mydła uzależniony jest od stopnia dojrzałości użytych oliwek, stąd taka różnica w wyglądzie. 


Jeżeli wcześniej nie używaliście czarnych mydeł do już warto się z nim zaprzyjaźnić. Gwarantuję, że będzie to długa przyjaźń, na lata.
Czarne mydło - to galaretowata maź o mocno oliwkowym zapachu, z nutą palonego drewna. Galareta jest zwarta i gęsta. W kontakcie z wodą tworzy przyjemną i delikatną piankę.

Opis producenta:
Naturalne czarne mydło Savon Noir wytwarzane jest tradycyjną marokańską metodą z czarnych oliwek oraz oleju oliwnego. (...) działa jak naturalny peeling enzymatyczny, delikatnie złuszcza martwy naskórek oraz wspomaga detoksykację komórek. Oczyszcza pory, reguluje wydzielanie sebum. Skutecznie wygładza skórę, zmiękcza, nawilża oraz dogłębnie odżywia. Zapewnia właściwy przebieg procesów regeneracyjnych. Ujędrnia, poprawia elastyczność skóry oraz wyrównuje niedoskonałości. Pozostawia skórę jedwabiście gładką, delikatną w dotyku. Czarne mydło jest odpowiednie dla każdego typu skóry, także skłonnej do podrażnień i alergii, ponieważ nie uszkadza naturalnej bariery ochronnej. Jest dobrze tolerowane przez skórę wrażliwą.
To mydło jest tak delikatne, że używam go do codziennego mycia twarzy. Zauważyłam, że skóra z każdym dniem pięknieje - a przykre niespodzianki przestały się pojawiać. 

Jak używać? 
Dwojako: jak zwykłe mydło oraz do zabiegu hammam, który postaram się szczegółowo opisać w osobnym poście.


Mydło należy równomiernie rozprowadzić na mokrej, najlepiej rozgrzane skórze i pozostawić na kilka minut. Idealnie gdy w domu jest wanna, wówczas po ciepłej kąpieli ciało jest doskonale przygotowane na oczyszczanie czarnym mydłem. 

Następnie masować ciało rękawicą Kessa okrężnymi ruchami. Oczywiście można pominąć  masaż wspomnianą Kessą, ale jest ona nieodzownym elementem, gdyż dodatkowo świetnie pobudza krążenie. 

Po nałożeniu i wymasowaniu dobrze jest aby owa emulsja troszeczkę pozostała na ciele zanim ją ostatecznie spłuczemy ciepłą wodą. Tutaj dla mnie jest najgorszy moment, bo ileż mogę siedzieć w wannie i czekać? Dlatego po prostu masaż rękawicą przedłużam ile się da ;)

Ważne, aby podczas zabiegu nakładać mydło suchą dłonią, aby uniknąć kontaktu mydła z wodą. EFEKT? Ciało jest po prostu boskie!!! Wcale nie przesadzam mówiąc, że mydło to jest REWELACYJNE i podpisuje się pod nim obiema rękami.

Nic na świecie nie wygładzi waszego ciała jak czarne mydło.
Działa ono tak jak peeling enzymatyczny, czyli usuwa wszelkie zanieczyszczenia i martwy naskórek. Po aplikacji ciało jest bosko wygładzone, odżywione, miękkie, ale bez jakichkolwiek podrażnień. Gładkie jak pupa niemowlaka :)



Do twarzy?

Oczywiście - raz w tygodniu używam go także do twarzy, omijając okolice oczu. Wcześniej robię tzw. parówkę z ziół (rumianek, melisa - i co tam jeszcze mam w domu) Zalewam zioła wrzątkiem i pod ręcznikiem wdycham ziołowe opary. Pory się rozszerzają a twarz jest mocno rozgrzana. 

źródło: http://www.tradzik.pl/
Na tak przygotowaną twarz nakładam czarne mydło i delikatnie masuję, ale bez użycia rękawicy. Co ciekawe nie ma uczucia swędzenia i ściągnięcia zaraz po umyciu.





Składniki:
Pamiętajcie, że czarne mydło ma prosty i łatwy skład. Powstaje poprzez połączenie zmydlonej oliwy z oliwek z pastą z czarnych oliwek. Popularne ostatnio i polecane czarne mydło Babci Agafii, które miałam w ręce w niczym nie przypomina czarnego mydła. Konsystencja podobna, ale jednak inna - bardziej miękka. Zapach - zupełnie inny, powiem, że nawet kwiatowy, bardzo przyjemny dla nosa. Zaś skład to już mocne nieporozumienie:

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Cocamide DEA, Dimethiconol, Parfum, Polyquaternium-44,TEA-dodecylbenzenesulfonate, Cortusa Matthioli Flower/Leaf/Stem Extract*, Achillea Millefolium Flower Water*, Urtica Dioica Extract*, Chamomilla Recutita Flower Water*, Salvia Offcinalis Leaf Extract*, Betula Alba Juice*, Melissa Officinalis Flower/Leaf/Stem Water*, Pulmonaria Officinalis Extract,Avena Sativa Kernel Extract*, Arctostaphylos Uva Ursi Leaf Extract, Hyssopus Officinalis Extract*, Inula Helenium Root Extract, Hesperis Sibirica Flower/Leaf/Stem Extract*, Rhodiola Rosea Root Extract*, Cetraria Islandica Extract, Humulus Lupulus Flower Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Pinus Sibirica Seed Oil, Quercus Robur Bark Extract*, Glycine Soja Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Abies Sibirica Needle Oil, Amaranthus Caudatus Seed Oil, Arctium Lappa Root Extract, Rosa Canina Fruit Oil*, Juniperus Communis Fruit Oil, Sodium Shale Oil Sulfonate, Cera Alba*, Malva Sylvestris Flower Extract*, Abies Sibirica Needle Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Althaea Officinalis Leaf Extract*, Larix Sibirica Needle Extract*, Gypsophila Paniculata Root Extract, Saponaria Officinalis Root Extract*, Glycyrrhiza Glabra Root Extract*, Agrostis Stolonifera Extract*, Crepis Sibirica Flower/Leaf/Stem Extract*, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Amyl Cinnamal, CI 19140, CI 42090, CI 15985, CI 14720. 

 Jak widać wcale nie jest to w 100% naturalny produkt.Tym czasem moje czarne mydło ma tylko i aż tylko taki skład: Aqua, Olea Europaea Oil, Potassium Hydroxide.
  
Niestety producenci często oszukują i wykorzystują naszą niewiedzę. Moja przyjaciółka była święcie przekonana, że używa czarnego mydła dopóki jej nie odwiedziłam i nie zobaczyłam tego cuda.

Moje czarne mydło, które polecam ma skład jak poniżej.




Jeżeli wahacie się czy skusić się na to cudo - zachęcam do strony Marokosklep.com 
Zaznaczę tylko, że nic mnie nie łączy z tym sklepem prócz tego, że jestem ich stałą klientką - nawet rabatu tam nie mam ;)
W swojej ofercie mają też inne czarne mydła m.in różane, które bardzo mnie kusi. Jak widzę jego skład jest też piękny: Skład: Aqua, Olea europaea oil, Potassium hydroxide, Rosa damascena oil
jednak póki co używam te które mam, a warto zaznaczyć, że sa to produkty bardzo ekonomiczne i starczą mi jeszcze na długi czas, ale następnym razem kupię to różane i dam Wam znać co i jak.

POLECAM W 100%