Najnowsze posty

Od dłuższego czasu skóra mojej twarzy stała się nie tyle słucha, co wręcz przesuszona. Nawet po nocnej w moim mniemaniu regeneracji, specjalnymi, odżywczymi kremami, rano twarz nadal była mocno sucha. To na prawdę był przykry widok, który bardzo mocno mnie martwił. Nie muszę chyba mówić, jak na takiej skórze prezentował się po kilku godzinach makijaż :( Wybór skutecznych kosmetyków wcale nie był tak oczywisty, ale zdecydowałam się na serum od Bio Agair wraz z kwasem hialuronowym.


Skuszona nie tylko pozytywnymi opiniami, ale też wspaniałym składem nie miałam wątpliwości, że serum to mocno podreperuje moją twarz. Na stronie produktu polecane są metody prawidłowej pielęgnacji, czyli np.:

"Na NOC polecamy stosowanie oleju z opuncji figowej Bio Agadir ze względu na gęstą konsystencję oraz bardzo silne właściwości odżywczo-regeneracyjne. Sposoby aplikacji oleju z opuncji (do wyboru)
1) Na suchą, stonizowaną wcześniej hydrolatem skórę, nakładamy mieszankę kwasu/żelu hialuronowego wraz z olejem z opuncji figowej.
2) Na zwilżoną hydrolatem twarz, wmasowujemy kilka kropel oleju z opuncji.
3) Po zastosowaniu jednego z powyższych sposobów, jeżeli zachodzi taka potrzeba, można dodatkowo zaaplikować krem.
4) Na stonizowaną i suchą skórę można nałożyć krem lub dla wzmocnienia efektu pielęgnacyjnego, można dodać do kremu kilka kropel oleju z opuncji. "

No i na pewno już wiecie, że oprócz serum, wybór padł także na hydrolat różany i kwas hialuronowy. Jak szaleć to szaleć...


Hydrolat różany miałam już kiedyś przyjemność stosować, ale innej firmy i pamiętam, że byłam z niego bardzo zadowolona. Ten jednak ma o niebo lepszy zapach - cudownie różany.
Hydrolat pozyskiwany  w wyniku destylacji kwiatów róży damasceńskiej bardzo dobrze wpływa  na poziom odżywienia komórek skóry, przyspiesza podziały i odnowę komórkową, a także reguluje krążenie, wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, poprawia koloryt, działa antyseptycznie, koi i łagodzi podrażnienia skóry wrażliwej. 

Z kolei kwas hialuronowy 3% w żelu zupełnie mnie zaskoczył działaniem. Nie jest przesadą, że działa jak ekspresowy lifting - bardzo mocno napina skórą, dlatego trzeba uważać z ilością. Jedna kropla wystarcza na całą twarz. 
"Kwas o potrójnej aktywności będący połączeniem trzech rodzajów kwasów SLMW ( ultraniskocząsteczkowego), LMW ( małocząsteczkowego) i kwasu HMW (wielkocząsteczkowego). Mieszanka tych kwasów tworzy niespotykaną formułę serum o bardzo silnym działaniu regenerującym, nawilżającym oraz dającym efekt wyraźnego poprawienia i odmłodzenia stanu skóry. Preparat wiąże cząsteczki wody i zapobiega jej odparowaniu, przez co działa łącząc z sobą włókna kolagenowe wraz elastylowymi, w efekcie czego skóra staje się gładsza, elastyczna i jędrna, a zmarszczki zostają spłycone. 1 gram kwasu jest w stanie związać nawet 6 litrów wody!
Trójaktywny kwas hialuronowy zalecany jest osobom o skórze suchej, odwodnionej, zwiotczałej, ze zmarszczkami i  widocznymi oznakami starzenia (warto stosować wokół oczu, ust, na czoło i dekolt). Jest on również skutecznym rozwiązaniem dla osób ze skłonnością do podrażnień, o skórze wrażliwej oraz  wymagającej regeneracji, ponieważ wzmacnia barierę ochronną skóry."

Jednak tak jak wspomniałam moja twarz była w opłakanym stanie, jednak dzisiaj po kilku tygodniach stosowania, jest o niebo lepiej. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że po jednym użyciu nastąpiła kolosalna zmiana, ale już po dwóch tygodniach stosowania śmiało stwierdzam, że jest znacząca poprawa. Na pewno zniknęły suche skórki, tzw. papierowa twarz i uczucie ściągnięcia. Twarz stała się do tego bardziej jędrna.  Serum Bio Agadir, na prawdę potrafi zdziałać cuda. 

Pozornie mała, szklana buteleczka z wygodną szklaną pipetą odżywia i nawilża skórę rewelacyjnie. Ważne jest dla mnie to, że efekt ten nie jest tymczasowy tylko utrzymuje się bardzo długo. Zaskakujące jest to, ze mimo oleistości serum to wchłania się bardzo dobrze i szybko.

Pielęgnację rozpoczynam od demakijażu, po czym spryskuję twarz wodą różaną o cudownym, wprost bajecznym aromacie. I na jeszcze wilgotną twarz nakładam jednocześnie serum i kwas. Delikatnie wklepuję mój eliksir wykonując przy tym masaż twarzy z wykorzystaniem rollera z jadeitu. Dosłownie po kilku minutach twarz staje się odżywiona, pełna blasku i życia. Ponieważ serum w połączeniu z kwasem wchłania się bardzo dobrze, zabieg ten wykonuję także rano, pod makijaż. 



Producent zapewnia, że serum spełnia 7 kluczowych funkcjidoskonale nawadnia, odżywia, dotlenienia, regeneruje, napina, ujędrnia i zapewnia ochronę skóry przed czynnikami zewnętrznymi.

"(...)Skoncentrowane serum olejowe, w którym zawarta jest formuła przeciwzmarszczkowa i napinająca skórę. Właściwości rozjaśniające, nawilżające, wygładzające, uelastyczniające skórę oraz liftingujące zawdzięczamy niezwykle unikalnemu i bogatemu w składniki odżywcze składowi serum, w którym znajdują się: olej z nasion z opuncji figowej, mleczko pszczele, miód, olej arganowy, olej z pestek winogron, olej jojoba, olej z nasion ogórecznika, olej z wiesiołka, olej z owoców róży rdzawej i ekstrakt z kwiatów geranium!
Kompleks składników zawartych w serum doskonale ujędrnia, odżywia i nawilża skórę, dzięki czemu skóra staje się napięta, a  zmarszczki i drobne linie wygładzone. Formuła nie zawiera olejków eterycznych, dlatego jest bezpieczna i może być stosowana przez kobiety w ciąży oraz osoby o cerach wrażliwych. (...)"


Do użycia tego serum przekonał mnie skład, który w moim odczuciu jest wręcz idealny do walki z suchą i papierową skórą:
olej z nasion z opuncji figowej
mleczko pszczele 
miód
olej arganowy
olej z pestek winogron
olej jojoba
olej z nasion ogórecznika
olej z wiesiołka
olej z owoców róży rdzawej 
ekstrakt z kwiatów geranium


Serum jest warte każdej złotówki, gdy zmagamy się z suchą skórą, mamy dojrzałą cerę i liczymy na delikatny efekt liftingująco-napinający.  Nie będę tu ściemniać, bo cena jest na pierwszy rzut oka wysoka, ale na prawdę warto. Wydajność tego produktu też jest bardzo wysoka, po miesiącu stosowania nie zauważyłam zbyt dużego ubytku, bo prawdą jest, że do jednej aplikacji spokojnie wystarczą 3 krople tego specyfiku. 

Czy zmarszczki znikają? I twarz jest o 20 lat młodsza?
Nie! i żadne serum tego nie zrobi. Ten kosmetyk, sprawił, że na mojej twarzy, drobne linie pod oczami uległy spłyceniu (lub stały się mniej widoczne) cera nabrała zdrowego wyglądu, skóra stała się bardziej jędrna i elastyczna. Uważam też, że używanie tego produktu systematycznie na pewno mocno spowolni proces starzenia się skóry i sprawi, że zmarszczki których tak bardzo się boimy nie będą tak szybko się pojawiać, tak więc jestem na TAK i używam dalej.

Aha! Moja skóra prócz tego że sucha jest wielce kapryśna. Nie raz już po kontakcie z nowym kosmetykiem reagowała bardzo purpurową wysypką, zaczerwienieniem i pieczeniem. W tym przypadku nie ma o tym mowy. Wspominam o tym, bo to bardzo ważne kiedy szukam nowych kosmetyków. 
Nie rozumiem argumentów niektórych producentów, którzy czasami pisali później do mnie, że to efekt chwilowy i później zaczerwienienie minie. No dzięki, u mnie taki efekt potrafił się utrzymywać do kilku godzin i nie należało to do najprzyjemniejszych doznań.
Wracając do SERUM z całym jego dobrodziejstwem czyli hydrolatem i kwasem to jestem na TAK i szczerze POLECAM!!!

Serum kupicie w sklepie Domiuroda - klik



Kilka miesięcy temu zostałam poproszona o przetestowanie kosmetyków Oriflame. Nigdy nie przepadałam za tą marką. Od lat źle mi się kojarzyła. Natura którą rekomendują zawsze w mojej ocenie była tylko na wyrost. Jednak ku mojemu, na prawdę wielkiemu dziwieniu, okazało się, że prócz stałych od lat linii kosmetyków, w swojej ofercie Orifalame ma naturalną, bo certyfikowaną przez ECOCERT serię EcoBeauty. Na stronie marki można przeczytać, że "Kosmetyki EcoBeauty zawdzięczają swoją skuteczność najczystszym naturalnym i organicznym składnikom, które odżywiają skórę i pomagają jej zachować zdrowy i piękny wygląd. Formuły EcoBeauty zawierają naturalne składniki słynące ze swoich właściwości antyoksydacyjnych i zdolności odżywiania skóry. Certyfikaty Ecocert stanowią potwierdzenie tego, że składniki zawarte w kosmetykach zostały starannie pozyskane zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju."




Do testów otrzymałam krem pod oczy, krem na dzień, mleczko oczyszczające i tonik.  Na pierwszy ogień poszło:  

- Mleczko oczyszczające
Opis ze strony Oriflame.pl:
Bogate, kremowe mleczko oczyszczające doskonale usuwa makijaż i inne zanieczyszczenia. Wzbogacone organicznym olejkiem z ziaren słonecznika oraz kojącą, organiczną wodą bławatkową, chroni i odżywia skórę. Po użyciu cera jest miękka i gładka. Idealne do zmywania makijażu. Nie zawiera parabenów. Certyfikat Ecocert Organic.
Składniki:
AQUA, CENTAUREA CYANUS FLOWER WATER, DICAPRYLYL CARBONATE, GLYCERIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, HELIANTHUS ANNUUS HYBRID OIL, CETEARYL WHEAT STRAW GLYCOSIDES, CETEARYL ALCOHOL, BENZYL ALCOHOL, XANTHAN GUM, SODIUM BENZOATE, PALMITIC ACID, STEARIC ACID, LACTIC ACID, TOCOPHEROL  

Moja ocena:
Mleczko stosuję do wieczornego demakijażu i odziwo mnie w ogóle nie uczula. Zmywam nim makijaż całej twarzy, łącznie z oczami.  Nie występują podrażnienia, ani pieczenie.
Mleczko pozostawia skórę bardzo dobrze oczyszczoną i nawilżoną.Kosmetyk jest bezzapachowy. 




- Tonik 
Opis ze strony Oriflame.pl:
Odświeżający tonik o pięknym zapachu z organiczną wodą różaną i rumiankową. Zawiera składniki bogate w antyoksydanty, koi cerę i nadaje jej miękkość oraz uczucie wypełnienia i ożywienia. Idealny do stosowania po użyciu mleczka. Nie zawiera parabenów. Certyfikat Ecocert Organic.
Składniki:
AQUA, ROSA DAMASCENA FLOWER WATER, GLYCERIN, ANTHEMIS NOBILIS FLOWER WATER, BENZYL ALCOHOL, SODIUM BENZOATE, POLYGLYCERYL-10 LAURATE, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, CALENDULA OFFICINALIS FLOWER EXTRACT, LACTIC ACID, PARFUM, LIMONENE, LINALOOL, CITRAL, CITRONELLOL, CITRIC ACID, POTASSIUM SORBATE 
Moja ocena:  Wygodna z atomizerem butelka doskonale odżywia i tonizuje skórę. Pięknie pachnie różami a przy tym nie tylko usuwa resztki makijażu, nawilża, ale  także przygotowuje twarz do dalszej pielęgnacji. Z tym produktem polubiłam się chyba najbardziej. 



- krem pod oczy.

Opis ze strony Orifame.pl:
Pożegnaj zmęczone spojrzenie! Nawilżający krem pod oczy ożywia i rozjaśnia delikatną skórę okolic oczu. Formuła z bogatymi w antyoksydanty olejkami z arktycznej borówki i rokitnika pomaga skórze odzyskać energię oraz redukuje oznaki zmęczenia. Nie zawiera parabenów. Certyfikat Ecocert Natural oraz Fairtrade.

Składniki:
AQUA, GLYCERIN, BENTONITE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, COCOS NUCIFERA OIL, ISOPROPYL MYRISTATE, TAPIOCA STARCH, CETEARYL GLUCOSIDE, SORBITAN OLIVATE, GLYCERYL CAPRYLATE, CETYL ALCOHOL, STEARYL ALCOHOL, VACCINIUM VITIS-IDAEA SEED OIL, STEARIC ACID, PHENETHYL ALCOHOL, PALMITIC ACID, XANTHAN GUM, CITRIC ACID, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, HIPPOPHAE RHAMNOIDES SEED OIL, MALTODEXTRIN, QUARTZ, SIGESBECKIA ORIENTALIS EXTRACT, SODIUM CARBONATE, ARACHIDIC ACID, LAURIC ACID, MYRISTIC ACID, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT 
Moja ocena: Ten pierwszy bardzo polubił się z moją skórą, nie wystąpiło uczulenie, podrażnienie, ani zaczerwienienie. Odrobina wystarczyła aby zaaplikować skór wokół wrażliwej skóry oczu. Po kilku tygodniach stosowania zauważyłam, że cienie pod oczami delikatnie się rozjaśniły. Nie zauważyłam jednak większego wygładzenia czy napięcia skóry. Krem ładnie nawilża skórę. Zapach praktycznie nie wyczuwalny. 



- krem do twarzy
Opis producenta: Intensywnie nawilżający krem, który odżywia i rozjaśnia skórę. Idealny do bladej, zmęczonej cery. Zawiera bogate w witaminę E, kwasy tłuszczowe i antyoksydanty olejki z nasion borówki brusznicy i rokitnika. Pomaga chronić skórę i utrzymywać jej naturalny poziom nawilżenia. W rezultacie cera staje się gładsza, jaśniejsza i bardziej miękka. Nie zawiera parabenów. Certyfikat Ecocert Natural i Fairtrade.
Składniki:
AQUA, GLYCERIN, COCOS NUCIFERA OIL, ISOPROPYL MYRISTATE, BENTONITE, TAPIOCA STARCH, CETEARYL GLUCOSIDE, SORBITAN OLIVATE, STEARIC ACID, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, CETYL ALCOHOL, STEARYL ALCOHOL, PALMITIC ACID, GLYCERYL CAPRYLATE, XANTHAN GUM, VACCINIUM VITIS-IDAEA SEED OIL, PHENETHYL ALCOHOL, CITRIC ACID, PARFUM, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, HIPPOPHAE RHAMNOIDES SEED OIL, LINALOOL, MALTODEXTRIN, ARACHIDIC ACID, LAURIC ACID, MYRISTIC ACID, SIGESBECKIA ORIENTALIS EXTRACT, LIMONENE, QUARTZ, SODIUM CARBONATE, CITRONELLOL, CITRAL, GERANIOL, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT  

Moja ocena:
Niestety krem mnie niemiłosiernie uczulił. Cała twarz momentalnie stała się purpurowa. Mocno mnie to zniechęciło i już ponownie nie użyłam tego kosmetyku. Szkoda bo zapowiadał się bardzo dobrze. Uczulenie po zmyciu kosmetyku wodą, potem mydłem ustąpiło po około godzinie.
Ceny kosmetków w mojej ocenie są niskie, w regularnej ofercie wynoszą:
  • Krem pod oczy: 54,90
  • Krem do twarzy 79,90
  • Mleczko oczyszczające 39,90
  • Tonik 39,90

Za pośrednictwem strony  Orioffice.pl możecie kupić kosmetyki Oriflame aż 20% taniej.  
Jestem ciekawa czy tak jak ja zmienicie zdanie na temat Oriflame? (oczywiście nie wszytskich kosmetyków, bo nadal w ofercie są produkty pozostawiające wiele do życzenia, ale sreia ECOBEAUTY zasługuje na wielki plus.
Jakie są Wasze odczucia co do tych kosemtyków?
To że otrzymałam te kosmetyki za darmo nie wpłynęło zupełenie na moją ocenę.



Od wielu lat używam tylko naturalne i certyfikowane wody toaletowe. Do tej pory moją najchętniej stosowałam perfumy Acorelle, jednak jakiś czas temu trafiłam na zupełnie nie nieznaną mi do tej pory francuską markę Avril.  Firma ta powstała w 2012 roku we Francji a jej celem jest produkcja kosmetyków atrakcyjnych pod względem jakości i ceny dla każdej kobiety. Główne wartości jakie przyświecają Avril to: jakość, ekologia, cena i obsługa. Certyfikaty jakimi może pochwalić się Avril to certyfikat Ecocert i Qualite France.

Nie łatwo wybrać odpowiedni zapach dla siebie kierując się jedynie opisem producenta. Jednak cena tych wód jest bardzo atrakcyjna więc systematycznie zamówiłam po każdym zapachu. Teraz mam już swoje ulubione i cały czas je kupuję, mając zawsze jeden flakonik w zapasie. 



Wody toaletowe Avril zawierają:
  • 99% wszystkich składników pochodzenia naturalnego 
  • 85% wszystkich składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego
  • Certyfikat Ecocert
Są to produkty wegańskie. wyprodukowane we Francji i nie są testowane na zwierzętach.

Jak widać na zdjęciu, butelka po lewej stronie już pusta :)

Buteleczki są szklane o bardzo skromnej i prostej budowie. Zapachy wbrew pozorom są bardzo zbliżone do siebie. Jedne są bardziej cytrusowe, inne bardziej cedrowe - te lubię najbardziej. 
Cena tez jest bardzo atrakcyjna = za 50 ml zapłaciłam 59,90
 
Mimo wielu zalet mają też wadę - niestety nie są zbyt trwałe. Jeżeli chcemy pachnieć to co kilka godzin trzeba się nimi spryskać ponownie. Mi to nie przeszkadza gdyż zawsze mam mały flakon ze sobą. Wspominam o tym, bo na pewno niektóre z Was mogą nie być tym faktem zachwycone.

Marka posiada też w swojej ofercie  linię męską, ale tej nie miałam i chyba raczej nie kupię, gdyż mój mąż ma już swoją ulubioną markę jest nią Argile Province, którą niestety muszę sprowadzać mu z samej Francji, bo w Polsce nie ma już tych produktów od dawna. 

Wody toaletowe Avril kupicie w sklepie Biofemina - klik 

Avril to także świetne lakiery do paznokci, o których muszę napisać oddzielny post i kosmetyki do makijażu których nie miałam. 
Kusi mnie eyeliner Avril, ale czytam dość skrajne opinie na jego temat i nie mogę się zdecydować. Jak Któraś z Was miała może ten produkt to dajcie znać w komentarzu czy warto.
 
Koniec czerwca i początek lipca to idealny moment aby przygotować nalewkę z zielonych, czyli jeszcze niedojrzałych orzechów włoskich. Od wieków nasze babcie stosowały takie nalewki do leczenia problemów żołądkowych, m.in. wszelkich niestrawności, zatruć i biegunek. Dzieje się tak ponieważ orzechy produkują naturalny herbicyd - juglon, który jest jednym z najsilniejszych naturalnych leków przeciwpasożytniczych, pomaga przywrócić równowagę w układzie pokarmowym oraz oczyścić organizm z toksyn i metali ciężkich. 

Jugon to potężny środek antyseptyczny, stosowany w leczeniu gruźlicy skóry, przy pluciu krwią na tle gruźlicy, przy wewnętrznych krwotokach, w cukrzycy, przeciw skazie limfatycznej, krzywicy, rozmiękczeniu dziąseł (parodontozie), w nieżycie żołądka i jelit, w zaparciach, przy pasożytach i robakach obłych, w nieżycie żołądka i jelit, w podagrze (dna), w miażdżycy tętnic mózgu, w cukrzycy, , w skazie wysiękowej i wielu innych chorobach infekcyjnych np. gardła podczas anginy.*
*źródło: http://zarzycka.zdrowi.com.pl

Dodatkowo orzech posiada bardzo duże ilości jodu dlatego nalewka ta zalecana jest przy niedoczynności tarczycy oraz chorobie hashimoto.
Oprócz znanych właściwości bakteriobójczych, przeciwpasożytniczych czy odtruwających nalewka obniża ciśnienie i poziom cholesterolu we krwi, działa wzmacniająco, oczyszczająco, korzystnie wpływa na wygląd i kondycję cery i włosów. Dodatkowo działa przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo .



Przepis:
1,5 kg orzechów włoskich z terenów zielonych, daleko od ulic i spalin
1,5 litr wódki
700 ml spirytusu
1 litr miodu
450 ml przegotowanej lub przefiltrowanej wody
gumowe rękawiczki!

Orzechy dokładnie myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i kroimy nożem na małe kawałki - w grubych gumowych rękawicach, ponieważ orzechy mocno farbują ręce na brązowo. 
Zalewamy wódką połączoną ze spirytusem i odstawiamy na 6 tygodni.
Alkohol zlewamy, a orzechy zalewamy miodem połączonym z wodą. 
Odstawiamy na 4 tygodnie, po czym zlewamy i łączymy z nalewem. Przefiltrować, przelać do butelek i odstawić na co najmniej pół roku.





Zielona łupina orzecha włoskiego zawiera dużo leczniczych garbników i glikozydów,  które nadają nalewce mocny wytrawny, gorzki smak. W innych przepisach można dodać cynamon, imbir, goździki,arcydzięgiel oraz inne przyprawy. Jeżeli chcemy aby nalewka była bardziej słodka można zwiększyć ilość dodanego miodu lub jak w większości przepisów cukru. Jednak warto pamiętać, że ta nalewka jest lecznicza a jak wiadomo gorzki lek najlepiej leczy. 
Dawkowanie: profilaktycznie wskazane jest picie 10 kropel nalewki raz dziennie, natomiast w przypadku problemów żołądkowych 40 kropel trzy razy dziennie na cukier lub rozpuszczonych w ciepłej przegotowanej wodzie.
Ja stosuje 1 łyżkę rano na pusty żołądek i drugą przed snem. 

Nalewka nie jest wskazana dla małych dzieci.  

Dla dzieci najlepiej przygotować syrop z zielonych orzechów: do drobno pokrojonych orzechów wsypuje się warstwami cukier i odstawia na 4-5 tygodni w ciemne miejsce, co jakiś czas mieszając aby cukier się rozpuścił.
Czasami nawet bardzo błahe rzeczy sprawiają, że nie możemy usnąć a jak każdy wie taka bezsenna noc potrafi myć męczarnią. Bywało, że nie mogłam usnąć przez kilka godzin przewracają się z boku na bok. Dodatkowo stresowałam się tym, że obok leży mój mąż, któremu takie moje kręcenie trochę przeszkadza i razem się męczyliśmy. Nie lubię aptecznych specyfików a herbatka z melisy nie pomagała. Nie wiedziałam co robić. Zaczęłam szukać porad w strach zielarskich książkach, zapiskach babci i tak trafiłam na przepis na nalewkę ziołową.  Składniki były bardzo proste więc już na drugi dzień odwiedziłam zielarnię gdzie kupiłam
korzeń kozłka lekarskiego i szyszki chmielu.

Nalewka na sen z kozłka lekarskiego i chmielu.

  • 50 gram korzenia kozłka lekarskiego
  • 15 gram szyszek chmielu
  • 500 ml wódki 40%

Bardzo dokładnie odważamy zioła, wsypujemy do wyparzonego słoika i zalewamy alkoholem. I niestety ale musimy poczekać. Nie da się nalewki przygotować z dnia na dzień dlatego odstawiamy słoik na 4 tygodnie w ciepłe miejsce co jakiś czas wstrząsając. Ja swoją nalewkę trzymałam w słoiku 2 miesiące. Po tym czasie gotowy trunek filtrujemy przez gazę i przelewamy do ciemnych butelek. Można je kupić na allegro.
Nalewkę stosuję doraźnie. Działa bardzo szybko po zażyciu.







Tak wyglądała moja nalewka podczas "dojrzewania" Może wydawać się, że nie jest jej dużo, ale starcza na bardzo długo. 
Stosowanie: 20 do 30 kropli przed zaśnięciem.
W smaku  nie jest zbyt dobra. Przypomina trochę kropel żołądkowe.
Pamiętajcie aby buteleczki zawsze dokładnie opisywać. Ja swoje etykiety wydrukowałam na zwykłej domowej drukarce.
 

Jeżeli cierpicie na bezsenność lub mieliście w pracy nerwowy dzień taka naleweczka będzie jak znalazł.
Spróbujcie.
Od dłuższego czasu cierpię na częste bóle głowy, przewlekłe zmęczenie oraz liczne podskórne grudki na ciele. Pomimo, że nie odczuwałam dolegliwości po zjedzeniu bułki pszennej wszyscy dookoła bardzo łatwo postawili mi diagnozę - GLUTEN. Winowajcą musiał być on. Nawet w internecie gdy kogokolwiek się nie spytamy co nam dolega - internetowi specjaliści powiedzą jednym głosem - GLUTEN. Nie odstawiłam glutenu i do tego się przyznaję, ale światełko z tył głowy zaczęło mi świecić. Testy na nietolerancje pokarmowe są bardzo drogie a ich rzetelność też jest niepewna. Znalazłam test na nietolerancję pokarmową do wykonania w warunkach domowych. Oczywiście nim wpadł w moje ręce zaczęłam szukać informacji na jego temat. I co? NIC! Bardzo mało informacji na ten temat jest w internecie. Ludzie nie wiedzą nic na jego temat. A jak ktoś czegoś nie znam to z założenia jest już na nie. Stwierdziłam, że co mi szkodzi i spróbuję ten test wykonać. 


Test jest nie drogi, bo kosztuje ok. 50 zł i można go kupić w aptece. Jego wykonanie jest banalnie proste a instrukcja po prostu dziecinna: obrazki krok po kroku.



Po rozpakowaniu pudełka w środku znajdziemy:
-kasetkę w woreczku foliowym
-pipetę
-naczynie z buforem do rozcieńczania próbek
-2 automatyczne nakłuwacze ze sterylnym skalpelem do pobierania próbek krwi
-szklaną rurkę kapilarną w naczyniu ochronnym
-wacik nasączony alkoholem
-plaster
-instrukcja użytkowania.



Gluten to grupa białek znajdujących się naturalnie w niektórych zbożach (pszenicy, życie i jęczmieniu) i obecnie cieszy się złą sławą. Przypisuje mu się wiele dolegliwości takich jak: bóle brzucha, nudności, wzdęcia, zaparcia i biegunki, zmęczenie drętwienie rąk i nóg, skurcze mięśni i ból stawów, ból głowy, złe samopoczucie, brak energii. Jednak nie zawsze wspomniane wyżej problemy związane są z nietolerancją glutenu. Przyczyn złego samopoczucia może być bardzo wiele. 
Pierwsze symptomy nietolerancji na gluten można zaobserwować natychmiastowa lub z pewnym opóźnieniem. Alergia pojawia się niemal od razu po spożyciu glutenu. Dolegliwości, które pojawią się po kilku godzinach lub dniach a w przypadku choroby trzewnej inaczej zwanej celiakią objawy mogą wystąpić po kilku tygodniach, a nawet miesiącach.
Glutenu nie należy go eliminować z diety przed wykonaniem odpowiednich badań diagnostycznych, ponieważ posiada on także wiele cennych dla naszego organizmu zalet: zawiera sporo żelaza i witamin z grupy B, obniża poziom cholesterolu i trójglicerydów, co zmniejsza ryzyko zachorowań na choroby serca.

Test który dzisiaj przedstawiam został opracowany w celu wykorzystania dokładności i niezawodności nowoczesnej diagnostyki także do prywatnego użytku w domu. Polega on na wykazaniu obecności przeciwciał transglutaminazy (przeciwciał IgA), które świadczą o nietolerancji glutenu. Ten test jest przeznaczony zarówno do wstępnej diagnostyki, jak i kontroli przebiegu leczenia, ponieważ przy diecie bezglutenowej przeciwciała a-tTG-IgA zanikają w ciągu kilku tygodni. Po 6 miesiącach przeciwciała te już nie występują. Dokładność potwierdzona w badaniach oceny skuteczności wynosi 98%. 


Na stronie celiakia.pl znalazłam tekst który sugeruje, że nie ma potrzeby oznaczania wszystkich przeciwciał, można zbadać jedynie transglutaminazę tkankową w klasie IgA (tTG IgA). Należy jednak wówczas koniecznie dodatkowo zbadać całkowity poziom IgA.  Zdarzyć się bowiem może, że mamy niedobór IgA i badanie może dać fałszywy wynik.

Wymienione wyżej przeciwciała są specyficzne dla celiakii i ich obecność we krwi prawie jednoznacznie potwierdza chorobę.