Najnowsze posty

Kilka miesięcy temu zostałam poproszona o przetestowanie kosmetyków Oriflame. Nigdy nie przepadałam za tą marką. Od lat źle mi się kojarzyła. Natura którą rekomendują zawsze w mojej ocenie była tylko na wyrost. Jednak ku mojemu, na prawdę wielkiemu dziwieniu, okazało się, że prócz stałych od lat linii kosmetyków, w swojej ofercie Orifalame ma naturalną, bo certyfikowaną przez ECOCERT serię EcoBeauty. Na stronie marki można przeczytać, że "Kosmetyki EcoBeauty zawdzięczają swoją skuteczność najczystszym naturalnym i organicznym składnikom, które odżywiają skórę i pomagają jej zachować zdrowy i piękny wygląd. Formuły EcoBeauty zawierają naturalne składniki słynące ze swoich właściwości antyoksydacyjnych i zdolności odżywiania skóry. Certyfikaty Ecocert stanowią potwierdzenie tego, że składniki zawarte w kosmetykach zostały starannie pozyskane zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju."




Do testów otrzymałam krem pod oczy, krem na dzień, mleczko oczyszczające i tonik.  Na pierwszy ogień poszło:  

- Mleczko oczyszczające
Opis ze strony Oriflame.pl:
Bogate, kremowe mleczko oczyszczające doskonale usuwa makijaż i inne zanieczyszczenia. Wzbogacone organicznym olejkiem z ziaren słonecznika oraz kojącą, organiczną wodą bławatkową, chroni i odżywia skórę. Po użyciu cera jest miękka i gładka. Idealne do zmywania makijażu. Nie zawiera parabenów. Certyfikat Ecocert Organic.
Składniki:
AQUA, CENTAUREA CYANUS FLOWER WATER, DICAPRYLYL CARBONATE, GLYCERIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, HELIANTHUS ANNUUS HYBRID OIL, CETEARYL WHEAT STRAW GLYCOSIDES, CETEARYL ALCOHOL, BENZYL ALCOHOL, XANTHAN GUM, SODIUM BENZOATE, PALMITIC ACID, STEARIC ACID, LACTIC ACID, TOCOPHEROL  

Moja ocena:
Mleczko stosuję do wieczornego demakijażu i odziwo mnie w ogóle nie uczula. Zmywam nim makijaż całej twarzy, łącznie z oczami.  Nie występują podrażnienia, ani pieczenie.
Mleczko pozostawia skórę bardzo dobrze oczyszczoną i nawilżoną.Kosmetyk jest bezzapachowy. 




- Tonik 
Opis ze strony Oriflame.pl:
Odświeżający tonik o pięknym zapachu z organiczną wodą różaną i rumiankową. Zawiera składniki bogate w antyoksydanty, koi cerę i nadaje jej miękkość oraz uczucie wypełnienia i ożywienia. Idealny do stosowania po użyciu mleczka. Nie zawiera parabenów. Certyfikat Ecocert Organic.
Składniki:
AQUA, ROSA DAMASCENA FLOWER WATER, GLYCERIN, ANTHEMIS NOBILIS FLOWER WATER, BENZYL ALCOHOL, SODIUM BENZOATE, POLYGLYCERYL-10 LAURATE, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, CALENDULA OFFICINALIS FLOWER EXTRACT, LACTIC ACID, PARFUM, LIMONENE, LINALOOL, CITRAL, CITRONELLOL, CITRIC ACID, POTASSIUM SORBATE 
Moja ocena:  Wygodna z atomizerem butelka doskonale odżywia i tonizuje skórę. Pięknie pachnie różami a przy tym nie tylko usuwa resztki makijażu, nawilża, ale  także przygotowuje twarz do dalszej pielęgnacji. Z tym produktem polubiłam się chyba najbardziej. 



- krem pod oczy.

Opis ze strony Orifame.pl:
Pożegnaj zmęczone spojrzenie! Nawilżający krem pod oczy ożywia i rozjaśnia delikatną skórę okolic oczu. Formuła z bogatymi w antyoksydanty olejkami z arktycznej borówki i rokitnika pomaga skórze odzyskać energię oraz redukuje oznaki zmęczenia. Nie zawiera parabenów. Certyfikat Ecocert Natural oraz Fairtrade.

Składniki:
AQUA, GLYCERIN, BENTONITE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, COCOS NUCIFERA OIL, ISOPROPYL MYRISTATE, TAPIOCA STARCH, CETEARYL GLUCOSIDE, SORBITAN OLIVATE, GLYCERYL CAPRYLATE, CETYL ALCOHOL, STEARYL ALCOHOL, VACCINIUM VITIS-IDAEA SEED OIL, STEARIC ACID, PHENETHYL ALCOHOL, PALMITIC ACID, XANTHAN GUM, CITRIC ACID, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, HIPPOPHAE RHAMNOIDES SEED OIL, MALTODEXTRIN, QUARTZ, SIGESBECKIA ORIENTALIS EXTRACT, SODIUM CARBONATE, ARACHIDIC ACID, LAURIC ACID, MYRISTIC ACID, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT 
Moja ocena: Ten pierwszy bardzo polubił się z moją skórą, nie wystąpiło uczulenie, podrażnienie, ani zaczerwienienie. Odrobina wystarczyła aby zaaplikować skór wokół wrażliwej skóry oczu. Po kilku tygodniach stosowania zauważyłam, że cienie pod oczami delikatnie się rozjaśniły. Nie zauważyłam jednak większego wygładzenia czy napięcia skóry. Krem ładnie nawilża skórę. Zapach praktycznie nie wyczuwalny. 



- krem do twarzy
Opis producenta: Intensywnie nawilżający krem, który odżywia i rozjaśnia skórę. Idealny do bladej, zmęczonej cery. Zawiera bogate w witaminę E, kwasy tłuszczowe i antyoksydanty olejki z nasion borówki brusznicy i rokitnika. Pomaga chronić skórę i utrzymywać jej naturalny poziom nawilżenia. W rezultacie cera staje się gładsza, jaśniejsza i bardziej miękka. Nie zawiera parabenów. Certyfikat Ecocert Natural i Fairtrade.
Składniki:
AQUA, GLYCERIN, COCOS NUCIFERA OIL, ISOPROPYL MYRISTATE, BENTONITE, TAPIOCA STARCH, CETEARYL GLUCOSIDE, SORBITAN OLIVATE, STEARIC ACID, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, CETYL ALCOHOL, STEARYL ALCOHOL, PALMITIC ACID, GLYCERYL CAPRYLATE, XANTHAN GUM, VACCINIUM VITIS-IDAEA SEED OIL, PHENETHYL ALCOHOL, CITRIC ACID, PARFUM, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, HIPPOPHAE RHAMNOIDES SEED OIL, LINALOOL, MALTODEXTRIN, ARACHIDIC ACID, LAURIC ACID, MYRISTIC ACID, SIGESBECKIA ORIENTALIS EXTRACT, LIMONENE, QUARTZ, SODIUM CARBONATE, CITRONELLOL, CITRAL, GERANIOL, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT  

Moja ocena:
Niestety krem mnie niemiłosiernie uczulił. Cała twarz momentalnie stała się purpurowa. Mocno mnie to zniechęciło i już ponownie nie użyłam tego kosmetyku. Szkoda bo zapowiadał się bardzo dobrze. Uczulenie po zmyciu kosmetyku wodą, potem mydłem ustąpiło po około godzinie.
Ceny kosmetków w mojej ocenie są niskie, w regularnej ofercie wynoszą:
  • Krem pod oczy: 54,90
  • Krem do twarzy 79,90
  • Mleczko oczyszczające 39,90
  • Tonik 39,90

Za pośrednictwem strony  Orioffice.pl możecie kupić kosmetyki Oriflame aż 20% taniej.  
Jestem ciekawa czy tak jak ja zmienicie zdanie na temat Oriflame? (oczywiście nie wszytskich kosmetyków, bo nadal w ofercie są produkty pozostawiające wiele do życzenia, ale sreia ECOBEAUTY zasługuje na wielki plus.
Jakie są Wasze odczucia co do tych kosemtyków?
To że otrzymałam te kosmetyki za darmo nie wpłynęło zupełenie na moją ocenę.



Od wielu lat używam tylko naturalne i certyfikowane wody toaletowe. Do tej pory moją najchętniej stosowałam perfumy Acorelle, jednak jakiś czas temu trafiłam na zupełnie nie nieznaną mi do tej pory francuską markę Avril.  Firma ta powstała w 2012 roku we Francji a jej celem jest produkcja kosmetyków atrakcyjnych pod względem jakości i ceny dla każdej kobiety. Główne wartości jakie przyświecają Avril to: jakość, ekologia, cena i obsługa. Certyfikaty jakimi może pochwalić się Avril to certyfikat Ecocert i Qualite France.

Nie łatwo wybrać odpowiedni zapach dla siebie kierując się jedynie opisem producenta. Jednak cena tych wód jest bardzo atrakcyjna więc systematycznie zamówiłam po każdym zapachu. Teraz mam już swoje ulubione i cały czas je kupuję, mając zawsze jeden flakonik w zapasie. 



Wody toaletowe Avril zawierają:
  • 99% wszystkich składników pochodzenia naturalnego 
  • 85% wszystkich składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego
  • Certyfikat Ecocert
Są to produkty wegańskie. wyprodukowane we Francji i nie są testowane na zwierzętach.

Jak widać na zdjęciu, butelka po lewej stronie już pusta :)

Buteleczki są szklane o bardzo skromnej i prostej budowie. Zapachy wbrew pozorom są bardzo zbliżone do siebie. Jedne są bardziej cytrusowe, inne bardziej cedrowe - te lubię najbardziej. 
Cena tez jest bardzo atrakcyjna = za 50 ml zapłaciłam 59,90
 
Mimo wielu zalet mają też wadę - niestety nie są zbyt trwałe. Jeżeli chcemy pachnieć to co kilka godzin trzeba się nimi spryskać ponownie. Mi to nie przeszkadza gdyż zawsze mam mały flakon ze sobą. Wspominam o tym, bo na pewno niektóre z Was mogą nie być tym faktem zachwycone.

Marka posiada też w swojej ofercie  linię męską, ale tej nie miałam i chyba raczej nie kupię, gdyż mój mąż ma już swoją ulubioną markę jest nią Argile Province, którą niestety muszę sprowadzać mu z samej Francji, bo w Polsce nie ma już tych produktów od dawna. 

Wody toaletowe Avril kupicie w sklepie Biofemina - klik 

Avril to także świetne lakiery do paznokci, o których muszę napisać oddzielny post i kosmetyki do makijażu których nie miałam. 
Kusi mnie eyeliner Avril, ale czytam dość skrajne opinie na jego temat i nie mogę się zdecydować. Jak Któraś z Was miała może ten produkt to dajcie znać w komentarzu czy warto.
 
Koniec czerwca i początek lipca to idealny moment aby przygotować nalewkę z zielonych, czyli jeszcze niedojrzałych orzechów włoskich. Od wieków nasze babcie stosowały takie nalewki do leczenia problemów żołądkowych, m.in. wszelkich niestrawności, zatruć i biegunek. Dzieje się tak ponieważ orzechy produkują naturalny herbicyd - juglon, który jest jednym z najsilniejszych naturalnych leków przeciwpasożytniczych, pomaga przywrócić równowagę w układzie pokarmowym oraz oczyścić organizm z toksyn i metali ciężkich. 

Jugon to potężny środek antyseptyczny, stosowany w leczeniu gruźlicy skóry, przy pluciu krwią na tle gruźlicy, przy wewnętrznych krwotokach, w cukrzycy, przeciw skazie limfatycznej, krzywicy, rozmiękczeniu dziąseł (parodontozie), w nieżycie żołądka i jelit, w zaparciach, przy pasożytach i robakach obłych, w nieżycie żołądka i jelit, w podagrze (dna), w miażdżycy tętnic mózgu, w cukrzycy, , w skazie wysiękowej i wielu innych chorobach infekcyjnych np. gardła podczas anginy.*
*źródło: http://zarzycka.zdrowi.com.pl

Dodatkowo orzech posiada bardzo duże ilości jodu dlatego nalewka ta zalecana jest przy niedoczynności tarczycy oraz chorobie hashimoto.
Oprócz znanych właściwości bakteriobójczych, przeciwpasożytniczych czy odtruwających nalewka obniża ciśnienie i poziom cholesterolu we krwi, działa wzmacniająco, oczyszczająco, korzystnie wpływa na wygląd i kondycję cery i włosów. Dodatkowo działa przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo .



Przepis:
1,5 kg orzechów włoskich z terenów zielonych, daleko od ulic i spalin
1,5 litr wódki
700 ml spirytusu
1 litr miodu
450 ml przegotowanej lub przefiltrowanej wody
gumowe rękawiczki!

Orzechy dokładnie myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i kroimy nożem na małe kawałki - w grubych gumowych rękawicach, ponieważ orzechy mocno farbują ręce na brązowo. 
Zalewamy wódką połączoną ze spirytusem i odstawiamy na 6 tygodni.
Alkohol zlewamy, a orzechy zalewamy miodem połączonym z wodą. 
Odstawiamy na 4 tygodnie, po czym zlewamy i łączymy z nalewem. Przefiltrować, przelać do butelek i odstawić na co najmniej pół roku.





Zielona łupina orzecha włoskiego zawiera dużo leczniczych garbników i glikozydów,  które nadają nalewce mocny wytrawny, gorzki smak. W innych przepisach można dodać cynamon, imbir, goździki,arcydzięgiel oraz inne przyprawy. Jeżeli chcemy aby nalewka była bardziej słodka można zwiększyć ilość dodanego miodu lub jak w większości przepisów cukru. Jednak warto pamiętać, że ta nalewka jest lecznicza a jak wiadomo gorzki lek najlepiej leczy. 
Dawkowanie: profilaktycznie wskazane jest picie 10 kropel nalewki raz dziennie, natomiast w przypadku problemów żołądkowych 40 kropel trzy razy dziennie na cukier lub rozpuszczonych w ciepłej przegotowanej wodzie.
Ja stosuje 1 łyżkę rano na pusty żołądek i drugą przed snem. 

Nalewka nie jest wskazana dla małych dzieci.  

Dla dzieci najlepiej przygotować syrop z zielonych orzechów: do drobno pokrojonych orzechów wsypuje się warstwami cukier i odstawia na 4-5 tygodni w ciemne miejsce, co jakiś czas mieszając aby cukier się rozpuścił.
Czasami nawet bardzo błahe rzeczy sprawiają, że nie możemy usnąć a jak każdy wie taka bezsenna noc potrafi myć męczarnią. Bywało, że nie mogłam usnąć przez kilka godzin przewracają się z boku na bok. Dodatkowo stresowałam się tym, że obok leży mój mąż, któremu takie moje kręcenie trochę przeszkadza i razem się męczyliśmy. Nie lubię aptecznych specyfików a herbatka z melisy nie pomagała. Nie wiedziałam co robić. Zaczęłam szukać porad w strach zielarskich książkach, zapiskach babci i tak trafiłam na przepis na nalewkę ziołową.  Składniki były bardzo proste więc już na drugi dzień odwiedziłam zielarnię gdzie kupiłam
korzeń kozłka lekarskiego i szyszki chmielu.

Nalewka na sen z kozłka lekarskiego i chmielu.

  • 50 gram korzenia kozłka lekarskiego
  • 15 gram szyszek chmielu
  • 500 ml wódki 40%

Bardzo dokładnie odważamy zioła, wsypujemy do wyparzonego słoika i zalewamy alkoholem. I niestety ale musimy poczekać. Nie da się nalewki przygotować z dnia na dzień dlatego odstawiamy słoik na 4 tygodnie w ciepłe miejsce co jakiś czas wstrząsając. Ja swoją nalewkę trzymałam w słoiku 2 miesiące. Po tym czasie gotowy trunek filtrujemy przez gazę i przelewamy do ciemnych butelek. Można je kupić na allegro.
Nalewkę stosuję doraźnie. Działa bardzo szybko po zażyciu.







Tak wyglądała moja nalewka podczas "dojrzewania" Może wydawać się, że nie jest jej dużo, ale starcza na bardzo długo. 
Stosowanie: 20 do 30 kropli przed zaśnięciem.
W smaku  nie jest zbyt dobra. Przypomina trochę kropel żołądkowe.
Pamiętajcie aby buteleczki zawsze dokładnie opisywać. Ja swoje etykiety wydrukowałam na zwykłej domowej drukarce.
 

Jeżeli cierpicie na bezsenność lub mieliście w pracy nerwowy dzień taka naleweczka będzie jak znalazł.
Spróbujcie.
Od dłuższego czasu cierpię na częste bóle głowy, przewlekłe zmęczenie oraz liczne podskórne grudki na ciele. Pomimo, że nie odczuwałam dolegliwości po zjedzeniu bułki pszennej wszyscy dookoła bardzo łatwo postawili mi diagnozę - GLUTEN. Winowajcą musiał być on. Nawet w internecie gdy kogokolwiek się nie spytamy co nam dolega - internetowi specjaliści powiedzą jednym głosem - GLUTEN. Nie odstawiłam glutenu i do tego się przyznaję, ale światełko z tył głowy zaczęło mi świecić. Testy na nietolerancje pokarmowe są bardzo drogie a ich rzetelność też jest niepewna. Znalazłam test na nietolerancję pokarmową do wykonania w warunkach domowych. Oczywiście nim wpadł w moje ręce zaczęłam szukać informacji na jego temat. I co? NIC! Bardzo mało informacji na ten temat jest w internecie. Ludzie nie wiedzą nic na jego temat. A jak ktoś czegoś nie znam to z założenia jest już na nie. Stwierdziłam, że co mi szkodzi i spróbuję ten test wykonać. 


Test jest nie drogi, bo kosztuje ok. 50 zł i można go kupić w aptece. Jego wykonanie jest banalnie proste a instrukcja po prostu dziecinna: obrazki krok po kroku.



Po rozpakowaniu pudełka w środku znajdziemy:
-kasetkę w woreczku foliowym
-pipetę
-naczynie z buforem do rozcieńczania próbek
-2 automatyczne nakłuwacze ze sterylnym skalpelem do pobierania próbek krwi
-szklaną rurkę kapilarną w naczyniu ochronnym
-wacik nasączony alkoholem
-plaster
-instrukcja użytkowania.



Gluten to grupa białek znajdujących się naturalnie w niektórych zbożach (pszenicy, życie i jęczmieniu) i obecnie cieszy się złą sławą. Przypisuje mu się wiele dolegliwości takich jak: bóle brzucha, nudności, wzdęcia, zaparcia i biegunki, zmęczenie drętwienie rąk i nóg, skurcze mięśni i ból stawów, ból głowy, złe samopoczucie, brak energii. Jednak nie zawsze wspomniane wyżej problemy związane są z nietolerancją glutenu. Przyczyn złego samopoczucia może być bardzo wiele. 
Pierwsze symptomy nietolerancji na gluten można zaobserwować natychmiastowa lub z pewnym opóźnieniem. Alergia pojawia się niemal od razu po spożyciu glutenu. Dolegliwości, które pojawią się po kilku godzinach lub dniach a w przypadku choroby trzewnej inaczej zwanej celiakią objawy mogą wystąpić po kilku tygodniach, a nawet miesiącach.
Glutenu nie należy go eliminować z diety przed wykonaniem odpowiednich badań diagnostycznych, ponieważ posiada on także wiele cennych dla naszego organizmu zalet: zawiera sporo żelaza i witamin z grupy B, obniża poziom cholesterolu i trójglicerydów, co zmniejsza ryzyko zachorowań na choroby serca.

Test który dzisiaj przedstawiam został opracowany w celu wykorzystania dokładności i niezawodności nowoczesnej diagnostyki także do prywatnego użytku w domu. Polega on na wykazaniu obecności przeciwciał transglutaminazy (przeciwciał IgA), które świadczą o nietolerancji glutenu. Ten test jest przeznaczony zarówno do wstępnej diagnostyki, jak i kontroli przebiegu leczenia, ponieważ przy diecie bezglutenowej przeciwciała a-tTG-IgA zanikają w ciągu kilku tygodni. Po 6 miesiącach przeciwciała te już nie występują. Dokładność potwierdzona w badaniach oceny skuteczności wynosi 98%. 


Na stronie celiakia.pl znalazłam tekst który sugeruje, że nie ma potrzeby oznaczania wszystkich przeciwciał, można zbadać jedynie transglutaminazę tkankową w klasie IgA (tTG IgA). Należy jednak wówczas koniecznie dodatkowo zbadać całkowity poziom IgA.  Zdarzyć się bowiem może, że mamy niedobór IgA i badanie może dać fałszywy wynik.

Wymienione wyżej przeciwciała są specyficzne dla celiakii i ich obecność we krwi prawie jednoznacznie potwierdza chorobę. 


Moja dojrzała i przesuszona skóra potrzebuje silnego nawilżenia i pielęgnacji odpowiedniej do wieku 40+ Uczucie ściągnięcia towarzyszy mi od dłuższego czasu. Wiadomo nie od dzisiaj, że skóra najlepiej regeneruje się podczas snu.   Mimo, że obecnie rynek kosmetyków naturalnych posiada bardzo bogatą ofertę nie łatwo znaleźć coś co silnie nawilża, nie jest tłuste a jednocześnie ma działanie przeciwstarzeniowe. Dlatego bardzo się ucieszyłam gdy zostałam poproszona o przetestowanie kremu na noc marki Love me Green, która idealnie łączy siłę natury z nowoczesnością, poprzez zastosowanie ostatnich, rewolucyjnych odkryć w dziedzinie kosmetyki naturalnej




Krem jest zamknięty w wygodne opakowanie PET z aplikatorem. Bardzo lubię takie rozwiązania choć niestety mam też świadomość, że sporo kremu się zmarnuje, bo go zwyczajnie nie dam rady wyciągnąć do końca :(
Szkoda jednak, że jako opakowanie nie zastosowano szklanego słoika. Obecnie staram się eliminować wytwarzanie plastikowych śmieci w moim gospodarstwie domowym i kupuję świadomie. Mimo, że to bardzo trudne zaczynam wprowadzać w życie zasadę zero waste. 
 
Krem bardzo przyjemnie pachnie, zapach przypomina krem do pielęgnacji niemowląt. Od pierwszego użycia krem bardzo przypadł mi do gustu. Co jest najważniejsze: nie uczulił mnie, nie wywołał pieczenia oczu a z czasem nie "zapchał".

Wchłania się bardzo szybko, nie pozostawia tłustej warstwy. Skóra pozostaje bardzo dobrze nawilżona. Momentalnie znika uczucie ściągnięcia, które ostatnio bardzo często mi towarzyszy. Cudowne uczucie pojawia się jednak rano. Cudownie miękka i odżywiona skóra. Właściwości odmładzających póki co są niewielkie - delikatnie wygładził mi drobniutkie zmarszczki pod oczami. Zmniejszyły się za to cienie pod oczami.

Krem może pochwalić się naturalnymi składnikami i certyfikatem ECOCERT. 




Krem zawiera w swoim składzie:
  • Gatulinę (wyciąg z pączków Buka) – która dotlenia, rozświetla, nawilża, minimalizuje zmarszczki, 
  • olej z granatu, który posiada działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne.
  • olej arganowy - nawilża i ujędrnia skórę, odmładzając ją wyraźnie i redukując drobne zmarszczki, łagodzi trądzik i podrażnienia,
  • aloe Vera który ma właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne. Utrzymuje właściwe nawilżenie skóry. Posiada zdolność do syntezy w skórze kolagenu oraz elastyny.
  • masło Shea , które prowokuje odnowę komórek i pozwala skórze być miękka i gładka. 

Krem mimo swoich wielu zalet nie jest jednak kosmetykiem zbyt tanim. Jego cena to 119 zł plus wysyłka. Czasami jednak  warto zainwestować w swoją skórę. Wiem, że gdy skończy mi się ten produkt na pewno spróbuję czegoś innego tej marki. 



Pomimo, że tego produktu nie kupiłam, nie miało to  żadnego wpływu na moją recenzję.  Zawsze staram się być rzetelna i uczciwa w tym co robię. 

Ostatnio mniej opisuję nowych kosmetyków ponieważ moje półki zwyczajnie zaczęły pękać w szwach. Postanowiłam przez jakiś czas zaprzestać kupowania nowych produktów tylko wykorzystać do końca to co zalega w mojej łazience. A było tego całkiem sporo. Na szczęście powoli, okiełznałam przestrzeń wokół siebie. Nie ukrywam, że tak duże ilości kosmetyków wbrew pozorom wcale nie wywoływały u mnie euforii.