Najnowsze posty

Pamiętacie, jak chwaliłam się moimi zdobyczami od sklepu Helfy podczas pobytu w Krakowie? Na moim profilu na Instagramie pokazywałam wówczas pełne torby, pachnących cudowności. Teraz pomalutku będę opisywać recenzje tych kosmetyków. Dzisiaj przyszła pora na ajurwedyjski olejek do twarzy i ciała z różą Khadi. Buszując po sklepie szukałam czegoś innego,  oryginalnego o wspaniałym działaniu i równie wspaniałym zapachu  - dlatego właśnie wybrałam ten olejek.


To co przemawiało "za" aby wybrać właśnie ten kosmetyk, to zarówno naturalny skład, różany zapach oraz jego wszechstronne zastosowanie, bo można go bez obaw używać zarówno do twarzy,  jak i do ciała. 


 Opis producenta:

Ajurwedyjski olejek do masażu ciała i twarzy z różą zalecany jest do pielęgnacji wszystkich typów skóry. Zawiera naturalne oleje roślinne i zioła, które rozjaśniają miejscowe przebarwienia, redukują piegi.
  • Brezylka sappan (Sappan wood) poprawia cerę, wykazuje właściwości złuszczające.
  • Manjistha poprawia krążenie, oczyszcza skórę, wykazuje właściwości tonizujące, antybakteryjne, ściągające.
  • Czerwone drzewo sandałowe polecane na jasne blizny i przebarwienia.
  • Kurkuma i Kasturi Manjal wpływają korzystnie na cerę.
  • Płatki róży uwadniają i zmiękczają skórę.
  • Szafran rozjaśnia cerę. 
  • Migdały, kiełki pszenicy i witamina E odżywiają skórę.
  • Olej z nasion lnu czyni skórę miękką i zapobiega zmarszczkom.
  • Geranium uwadnia suchą i dojrzałą skórę.
  • Palmarosa spłyca zmarszczki, wydziela przyjemny różany aromat.
  • Olej do twarzy i ciała z różą wykazuje czynne działanie aromaterapeutyczne:
  • Palmarosa łagodzi stany wyczerpania nerwowego, daje równowagę emocjonalną.
  • Geranium uspokaja, działa antydepresyjnie.
Zapach: Aromat róży ze słodką ziołową nutą.
Zastosowanie:
Użyj 10-15ml oleju do masażu twarzy i całego ciała. Olej wchłonie się bardzo szybko. Po aromatycznym masażu ajurwedyjskim olejem polecane jest rozpylenie wody różanej na twarz i ciało, aby uwodnić skórę.




Moja ocena:

Olejek przeważnie aplikuje na lekko zwilżoną twarz, wykonuje kilku minutowy masaż, od dołu do góry, zaczynając od szyi, a kończąc na czole. Po dłużej chwili po olejku nie ma śladu, u mnie wchłania się do sucha, pozostawiając skórę bardzo dobrze nawilżoną i miłą w dotyku.  Efekt jest tak dobry, że bez obaw, śmiało mogę nakładać makijaż z użyciem kosmetyków mineralnych.

Dużą zaletą jest to, że olejek ten w żaden sposób nie zapycha, mimo, że moja cera ma tendencję do  zaskórników.

Na ciało nakładam olejek zaraz po kąpieli. Skóra staje się miękka, elastyczna i otulona przyjemnym różano - ziołowym zapachem. Woń tego olejku jest bardzo miła dla mojego nosa, ale niestety nie jest to zapach zbyt trwały. Cieszyć się nim mogę tylko podczas aplikacji i krótko po niej.

Olejek w cenie 43 zł kupicie w sklepie Helfy - klik

 
Kilka miesięcy temu przeżywałam prawdziwy koszmar związany z moim zębami. Stały się tak wrażliwe, że nawet muśnięcie szczoteczką do zębów sprawiało, że ból przeszywał mnie do kości a włosy stawały dęba. Zmieniłam szczoteczkę z elektrycznej, na miękką manualną i nadal nic. Mycie zębów było dla mnie koszmarem, dlatego rozpoczęłam poszukiwania pasty przeznaczonej specjalnie dla zębów wrażliwych - kupiłam dwie, a dzisiaj przedstawię Wam jedną z nich.



Opis producenta:
Krem sensitiv przeznaczony jest do delikatnego mycia i pielęgnacji zębów z nadwrażliwością. Często przyczyną nadwrażliwości są odsłonięte szyjki zębów. Następuje przez to otwarcie kanalików zębowych, co z kolei sprawia, że bodźce docierające z zewnątrz trafiają prosto w unerwienie zębów. Mineralna substancja czynna - chlorek potasu - buduje na nich „płaszcz ochronny”, przez co uczucie nadwrażliwości jest redukowane. Delikatne substancje czyszczące z żelu krzemowego skutecznie usuwają osad bez naruszania szkliwa. Rumianek, szałwia i oczar wirginijski wzmacniają dziąsła, chroniąc je przed zapaleniem.

Krem nie zawiera fluoru.

Produkt wegański, bezglutenowy. Nie zawiera środków konserwujących. Nie testowany na zwierzętach.





Możecie mi wierzyć, albo nie ale już po trzech dniach odczulam dużą ulgę a po tygodniu mogłam normalnie umyć zęby. Aktualnie używam już drugiej tubki i jestem bardzo zadowolona.
Dużym atutem jest brak fluoru, miętowy smak i naturalny skład. bardzo przyjemnie odświeża oddech. Pasta dobrze się pieni i co najważniejsze działa. Nie mam pojęcia co wywołało u mnie taki stan nadwrażliwości. Obecnie wróciłam już do mojej szczotki elektrycznej i jestem bardzo szczęśliwa. 

Pojemność: 75 ml 
Cena w zależności od sklepu od 22 zł do 25 zł

Skład: Glycerin, Aqua (Water), Hydrated Silica, Potassium Chloride, Xylitol, Xanthan Gum, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Algin, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Extract*, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract*, Chamomilla Recutita (Matricaria) Extract*, Aroma (Flavor), Limonene, CI 77891
* z kontrolowanych upraw biologicznych

 

 
Bardzo zaciekawiło mnie to mydło, nie tylko wyglądem, składem, ale też jego właściwościami. Gdy po raz pierwszy trzymałam kostkę tego mydła w rękach czułam się trochę nieswojo. Kostka mimo sporych rozmiarów sprawiała wrażenie kruchej i mało zwartej, jakby za chwilę miała się rozpaść na malutkie kawałeczki. Sądziłam, że gdy tylko będzie miała kontakt z wodą to raczej nie wiele z niej zostanie. Czarne mydło afrykańskie jednak mocno mnie zaskoczyło i zadziwiło.



Konsystencja
Podczas kontaktu z wodą, mydło staje się bardzo miękkie i plastyczne. Jednak nie ma tutaj szans aby cokolwiek się odłamało. Pieni się wybornie i tworzy silną, gęstą, oleistą pianę, którą na minutę nakładam na twarz jako tzw. maseczkę. Skóra jest nawilżona i nie ściągnięta.
Mydło to gdy znajduje się  na mydelniczce cały czas pozostaje miękkie, nie wysycha a gdy dotkniemy go suchą dłonią, to potrafi się przylepić. Dlatego zawsze warto chwytać go mokrymi dłońmi. 
Jeżeli tak jak ja będziecie używać tego mydła codziennie to nie ma ono szans aby wyschnąć. Po prostu jest ciągle lepkie, miękkie i może ciut mało efektowne, za to uważam, że to najdelikatniejsze mydło jakie używałam do tej pory. 



Zapach tego mydła jest dla mnie także nowością. Nie przypomina zupełnie mydła aleppo czy tradycyjnego szarego. Jeżeli miałabym go do czegoś porównać to najbardziej do drewna z lekką nutą dymu. 

Producent wymiana szereg właściwości tego mydła:
  • pie­lę­gnu­je każ­dy ro­dzaj ce­ry
  • dba o na­wil­że­nie
  • ła­go­dzi po­draż­nie­nia
  • re­gu­lu­je wy­dzie­la­nie se­bum, stąd szcze­gól­nie spraw­dza się przy pie­lęgna­cji ce­ry tłu­stej i mie­sza­nej
  • ła­go­dzi ob­ja­wy trą­dzi­ku, ło­jo­to­ku
  • oczysz­cza skó­rę gło­wy, dla­te­go sku­tecz­nie wal­czy z łu­pie­żem
  • ze wzglę­du na wy­łącz­nie na­tu­ral­ne skład­ni­ki po­le­ca­ne do de­pi­la­cji
  • do sto­so­wa­nia ja­ko ma­secz­ka na twarz
Z powyższych właściwości na 100% mogę potwierdzić, że świetnie nawilża, łagodzi podrażnienia i reguluje wydzielanie sebum. Nie mogę potwierdzić jego działania na skórę głowy ani włosy, ponieważ w obawie przed splątaniem moich loków po prostu go nie używałam w tym celu.   Po ostatniej wpadce z odżywką do włosów, dzięki której mam ich o połowę mniej na głowie, bardzo ostrożnie stosuje wszystko co ma na niej wylądować. 

Uwielbiam olejki eteryczne i kupuje je bardzo często i myślałam, że mnie już nic n ie zaskoczy. Jednak olejek marki „EkoMama”, której pomysłodawczynią jest Reni Jusis – wokalistka i propagatorka macierzyństwa w zgodzie z naturą. Jest to pierwszy i już wiem, że nie jedyny zakup tej marki. 

To co wyróżnia ten olejek na tle innych to intensywność aromatu. Dosłownie wystarczą dwie krople do kominka, aby pachniało w całym domu cytrynami, co skutecznie odstrasza komary.

Opis producenta:


Olejek cytronelowy słynie z trawiasto-kamforowego zapachu z lekko cytrusową nutą, który działa odstraszająco na owady. Działa silnie antyseptycznie, łagodzi stany zapalne skóry i egzemy. Cechuje go działanie pobudzające organizm. Na skórę działa oczyszczająco, przeciwtrądzikowo, przeciwgrzybiczo i przeciwzapalnie.

Moja ocena:
Na co dzień stosuje go raczej do celów gospodarczych, czyli do sprzątania w domu.
Dodaje go do czyszczenia podłóg - 5-10 kropelek na wiadro wody i od razu w całym domu jest wyraźnie świeży zapach.

Wymieszany z wodą stosuję także do mycia blatów kuchennych.

Także straszne zapachy z kosza na śmieci znikną jak ręką odjął - wystarczy na dnie kosza umieścić watę skropioną olejkiem.

Stosuje go także do odkurzacza - 5 kropli olejku aplikuje na filtr powietrza i podczas sprzątania cudownie pachnie.

Doskonałe rezultaty przynosi w walce z grzybicą paznokci. Po trzy miesięcznej kuracji olejkiem po grzybicy nie ma śladu. Jednak bardzo istotna jest tutaj systematyczność. Płytkę paznokciową należy smarować codziennie, rano i wieczorem.  


Teraz tylko żałuje, że kupiłam tylko jeden zapach. Podczas kolejnych zakupów na pewno wybiorę lawendowy, jaśminowy i różany. To najlepszy olejek jaki miałam i na pewno już nie kupię takich zwyczajnych ze sklepu zielarskiego - których intensywność jest znacznie słabsza.
 
Cena to zaledwie 9,5 za 7ml
Olejek kupiłam w sklepie Helfy - klik

U mnie w domu w każdym pokoju stoi kominek do aromaterapii a kadzidełka palę co wieczór. Nawet mój mąż po latach bycia ze mną przyzwyczaił się do moich jak to mówi "smrodków" Dzisiaj chciałam Wam przedstawić kadzidełka ziołowe o różanym zapachu. To co urzekło mnie od razu to zapach - cudnie różany. Fantastycznie pachnie nawet bez palenia. Wyjęte z folii kadzidełka cudownie pachną w całej garderobie.  


Podczas palenia, zapach jest już znacznie mniej różany, staje się bardziej indyjski i ciepły. 

Dlaczego wybrałam akurat różę?

"Róża to najsilniejsze kadzidło, jej czarodziejska moc otworzy nas na szczęśliwą miłość, doda odwagi w jej skutecznych poszukiwaniach oraz wzmocni nasze siły przed upojną nocą tylko we dwoje." źródło: http://horoskop.wp.pl

Powiem tylko tyle, że działa :)


Jak palić kadzidła?
Potrzebujemy specjalnej podstawki, w której umieszczamy kadzidełko, zapalmy i po chwili zdmuchujemy ogień i już możemy cieszyć się swoim ulubionym zapachem.Ja zawsze wypalam kadzidło do końca, ale dla nie których może to być zbyt duża ilość "dobrego"  i po wypaleniu ok 1/3 można kadzidło wygasić: skropić kroplą wody, lub umieścić w ziemi z doniczki ;)
Szczerze mówiąc to paląc w domu kadzidła mam wrażenie, że go oczyszczam z negatywnych emocji. Zasada armaterapii mówi, że wybór odpowiedniego zapachu kadzidła ma znaczenie i nie może być dziełem przypadku. Miłe i  słodkie zapachy przyciągają pozytywne emocje, cele, zaś gorzkie, ciężkie, usuwają złe emocje, problemy i kłopoty. 

Kadzidło kupiłam w sklepie Helfy - klik w cenie 7 zł

Te osoby które śledzą mój profil na fb i instagramie na pewno wiedzą, że w tym roku wakacje spędziłam w Krakowie. Będąc w tym mieście nie mogłam się powstrzymać, aby odwiedzić stacjonarny sklep Helfy. Relację z tej wizyty w formie filmiku opublikowałam na moim kanale na yt - klik Muszę przyznać, że bardzo rzadko robię zakupy w sklepach stacjonarnych, bo asortyment w tych które są w moim mieście jest bardzo ubogi a i jakość wątpliwa. W Helfy można się zakochać, dlatego będąc na miejscu skupiłam się na perfumach, bo jak wiadomo to właśnie je najtrudniej wybrać na odległość. Wybrałam cudowne i urzekające perfumy w olejku marki ALREHAB.



To co chwyta za serce na pierwszy rzut oka to buteleczka. Prawdziwy majstersztyk, precyzyjne wykonanie, które stanowi piękną dekorację toaletki. Flakonik przypomina bogatą biżuterię. Jednak wygląd zewnętrzny jak wiadomo to tylko dodatek, otoczka, zaś najważniejszy jest zapach. 



Zapach to  kwestia bardzo indywidualna. Jednemu będą odpowiadać a inni stwierdzą, że zupełnie im nie pasuje. Sądzę jednak, że zapach Musk al aroosah spodoba się większości z Was. Woń tych perfum jest bardzo kobiecy, ciepły, o słodkich i kwiatowych nutach.
Perfumy posiadają dość gęstą oleistą konsystencję, które aplikuje się dołączoną pipetą. Ich wielką zaletą jest wielka trwałość. Na początku są bardzo wyczuwalne a po kilku godzinach zupełnie przestałam je czuć, ale i tak uważałam, że to bardzo dobry wynik. Jednak zupełnie zaskoczyłam się pod wieczór, kiedy moja znajoma spytała czym tak pięknie pachnę. Sądziłam, że po cudownym zapachu nie ma już śladu a tu taka niespodzianka.


Nie byłabym sobą abym nie poeksperymentowała z tymi perfumami. Używam ich na prawdę niewiele, aby cudowna woń cała mnie otoczyła. Jednak gdy chcę na prawdę zaszaleć z zapachem to aplikuje perfumy nie tylko za uszami i na nadgarstki. Lekko zwilżam wodą całe ręce od dłoni po ramię a następnie wcieram kilka kropli gęstego perfumu. Wierzcie mi, zapach ciągnie się za mną ....a to uwielbiam.

Jestem urzeczona tym zapachem i szczerze go polecam. Już niebawem przedstawię Wam jeszcze jeden pachnący nabytek z Helfy.


Opis ze strony sklepu:

Oryginalne arabskie perfumy zamknięte w gustowym, eleganckim flakoniku. Idealne na prezent. Perfumy są niepowtarzalne i niezwykle trwałe. Nie zawierają alkoholu.

Musk Al Aroosah to zapach stworzony z myślą o kobietach subtelnych i delikatnych. W perfumach wyczuwalne są nuty wanilii i białego piżma. Całość jest pudrowa i otula nas zmysłową, przyskórną wonią.
Objętość netto: 15 ml
Kraj pochodzenia: Arabia Saudyjska
Cena: 75 zł

Perfumy można kupić nie tylko w sklepach stacjonarnych, ale także w sklepie internetowym Helfy, 
gdzie najczęściej robię zakupy.  
Zapraszam do odwiedzenia tego magicznego miejsca: klik



Zawsze starałam się unikać przebywania na słońcu. Skutecznie przed nim uciekałam w obawie przed przebarwieniami, wysuszeniem no i oczywiście zmarszczkami. Niestety okazało się, że poziom mojej witaminy d jest bliski zeru. To właśnie ciągłe zmęczenie i senność zmotywowały mnie do odwiedzenia endokrynologa i co ... guzki, hashimoto i właśnie zerowy poziom witaminy d. Lekarz zalecił abym codziennie po 10 minut przebywała na słońcu. Dlatego teraz jeszcze mocniej dbam o moją skórę i nawilżam ją dogłębnie. Postanowiłam, aby skórę twarzy potraktować uderzeniowo i zastosowałam silnie nawilżające kapsułki hialuronowe oraz olejek z opuncji figowej.


Kapsułki są bardzo miękkie, jakby gumowe i bez najmniejszych problemów można je otworzyć. Ponieważ byłam posiadaczką zaledwie 5 sztuk to stosowałam je przez 10 dni, używając codziennie tylko połowę. 
Kapsułki skrywają w sobie bardzo ślicznie pachnący, gęsty żel. Który podczas aplikacji jest .... jakby to powiedzieć ... milusi. Nie umiem tego opisać, bo do tej pory nie poznałam kosmetyku o takiej strukturze. On po prostu jest suchy - w dotyku wilgotny, a przy kontakcie ze skórą, staje się jakby suchy. Coś jakby mus. Być może to efekt placebo, ale na prawdę zauważałam, że zaraz po aplikacji skóra pod oczami stawała się znacznie bardziej napięta i wygładzona. Efekt ten był natychmiastowy i teraz kiedy już  nie mam kapsułek widzę, że ten spektakularny rezultat jest niestety nietrwały. Kapsułki świetnie się sprawdzą przed wielkim wyjściem, albo przy regularnym stosowaniu dłuższy czas.

Wracając do aplikacji.
Po odczekaniu 10 minut od aplikacji żelu,  aplikowałam jeszcze kilka kropel olejku z opuncji figowej. Skóra na prawdę odczuła różnicę, była świetna: wygładzona, dogłębnie nawilżona  i pachnąca.

Niestety od razu powiem, ze 5 sztuk kapsułek to niestety zbyt mało. Uważam, że to świetny produkt i wart polecenia, ale niestety trzeba zainwestować w większą ilość.

Po dziesięciu dniach kapsułki się skończyły i teraz stosuje olejek z opuncji figowej solo. Z tą różnicą, że nakładam go na lekką zwilżoną skórę. Wykonuje krótki masaż a po chwili olejek świetnie się wchłania. Olejek stosuje tylko na noc i rano budzę się z bardzo wypoczętą, nawilżoną i jędrną skórą.


O cenie kapsułek można dyskutować, bo 5 sztuk kosztuje 31 zł . Niby mało, jednak trzeba pamiętać, że to tylko 5 dni a przy oszczędzaniu 10. 
Kapsułki kupicie tutaj : https://domiuroda.pl

Producent zapewnia, że ..
Serum daje natychmiastowy efekt nawilżenia, spłycenia zmarszczek, wygładzenia bruzd i delikatnego liftingu. Ze względu na zawartość kwasu hialuronowego oraz skwalanu kapsułki silnie nawilżają, likwidują ściągnięcie skóry, oraz nadają jedwabistą gładkość. Preparat dodatkowo wzmacnia naturalną barierę lipidową i delikatnie natłuszcza skórę. Kompozycja składników zapewnia utrzymanie prawidłowego nawodnienia skóry, elastyczności oraz chroni przed parowaniem wody z wnętrza skóry. Dodatkowo wykazuje działanie ochronne przed działaniem promieniowania UV i jest  silnym  antyoksydantem.


Składniki INCI: Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Crosspolymer, Ethylhexyl Palmitate, Silica Dimethyl Silylate, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Caprylyl Glycol, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Hydroxyisohexyl 3- Cyclohexene, Carboxaldehyde, Citronellol, Coumarin, Eugenol, Parfum (Fragrance) 

Olejek z pestek opuncji figowej to w 100% czysty i naturalny olejek, który od starożytności używany jest w walce z upływem czasu i jego wpływem na naszą skórę. Posiada silne działanie przeciwzmarszczkowe, liftingujące  i odmładzające.
Jego działanie jest około pięciokrotnie silniejsze od popularnego oleju arganowego.

Wspomaga on regenerację bariery lipidowej, wpływając na odpowiedni poziom nawodnienia skóry, na jej elastyczność i poziom napięcia.  Zapobiega przedwczesnemu starzeniu skóry, działa regenerująco i nawilżająco oraz sprzyja gojeniu i łagodzeniu podrażnień. Chroni w naturalny sposób przed promieniami UV.


Olejek z opuncji figowej kupicie tutaj - klik
Cena: 10 ml 79,99 (teraz w promocji za 59,99)